elounor

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

Bardzo bym prosiła o komentarze, to tylko 5 sekund,was nie zabije,  a mnie to bardzo ucieszy :) .

spójrzcie co znalazłam, cudowne ♥

Rozdział 14

Budzę się rano i próbuję wstać, ale nie mogę znaleźć moich kul. Rozglądam się po całym pokoju i nic. Nigdzie ich nie ma.

- chłooooopcy! – drze się na cały dom,ale nikt nie odpowiada. Gdzie jesteście moi przyjaciele kiedy was potrzebuję?! Więc pozostaje mi zostać tu nie wiadomo ile nudzić się i gapić w sufit. Super.

Usłyszałam pukanie do drzwi. – Dani? Wołałaś? – spytał Niall.

- tak, tak. Proszę cię,pomóż mi , nie wiem gdzie są moje kule. – powiedziałam błagalnym głosem. Niall , Niall , Niall. Ktoś Ci mówił że jesteś seksowny? Te twoje urocze sweterki , nieskazitelna cera , piękne blond włosy, jeszcze piękniejsze oczy  i te twoje spodnie. Szkoda że ten pocałunek to tylko moja wyobraźnia..

- nigdzie ich nie ma ,ale jeśli chcesz mogę Cię zanieść na rękach, na dół. – zaproponował. – tak!taak! – wykrzyczałam entuzjastycznie.  Zaśmiał się. Super, znowu zrobiłam z siebie idiotkę? Najprawdopodobniej.

- chciałem cię jeszcze raz przeprosić za to co powiedziałem, głupio się zachowałem , naprawdę tak nie myślę. Jesteś dla mnie ważna.. to znaczy, dla nas wszystkich. I możesz sobie nosić moje rzeczy kiedy chcesz.. nie mam nic przeciwko. – powiedział i lekko się speszył.

- nic się nie stało, Niall. Rozumiem że byłeś zmęczony, a ja nie powinnam zabierać twojego swetra bez uprzedzenia, ale nie wiedziałam że jest Twój.. Najlepiej będzie jak po prostu o tym zapomnimy. Było minęło , nie wróci. Przyjaciele? – wyciągnęłam do niego dłoń. A on zamiast ją złapać , wziął mnie na ręce. – Przyjaciele- uśmiechnął się do mnie słodko. Ah za ten uśmiech dałabym się zabić. A jego zapach. Pachnie cudownie. Przecudownie. Korzystając z okazji dokładnie przyjrzałam się jego twarzy. Cudowne błękitne oczy, przez które zrobiłam sobie wiochę, słodkie usta których nie całowałam na prawdę, co nie zmienia faktu że są słodkie no i ta jego jasna cera. Niall z pewnością nie jest Brytyjczykiem. Wygląda jak Irlandczyk , ciekawe czy rzeczywiście nim jest.

- Nialler? Pochodzisz z Irlandii? – spytałam nieśmiało. – aż tak to widać? – zaśmiał się. – raczej tak – odpowiedziałam mu. Dotarliśmy do salonu , a Niall położył mnie ostrożnie na kanapie.

- zrobić Ci coś do jedzenia? – spytał troskliwie.

- z chęcią. – uśmiechnęłam się.

Oglądaliśmy MTV , zajadaliśmy się kanapkami i rozmawialiśmy na różne tematy. Dostałam sms’a od Zayn’a.

 

OD: Malik :*
16-03-13 || 12:33 (GMT 0 , Wolverhampton, UK)

Przepraszam kochanie ,  że tak cię zostawiłem,                                   ale mamy do załatwienia ważną sprawę.                                     Niedługo wrócę. Kocham cię i tęsknię :)

- tak właściwie to kim wy dla siebie jesteście ?  - spytałam Nialla.

- przyjaciółmi, po prostu mieszkamy razem bo jesteśmy ze.. ze sobą zżyci. No wiesz, nie wytrzymujemy bez siebie ani minuty. Tak w ogóle to strasznie za nimi tęsknię. – wytłumaczył mi. W sumie to nawet logiczne.

- strasznie się cieszę że was poznałam – uśmiechnęłam się do niego.

- my też, musisz wiedzieć że możesz nam w 100% ufać. Kochamy Cię i nigdy byśmy cię nie okłamali. Jesteś naprawdę, naprawdę, naprawdę ważna. Dla mnie jesteś najważniejsza – spojrzał mi w oczy. Znowu mi się to śni? Proszę nie.

- wiem Niall wiem, wy też jesteście dla mnie ważni. Bardzo bardzo ważni.   – odpowiedziałam próbując nie patrzeć się w jego oczy.Odwrócił wzrok. Uff, udało się.

- to co? Przytulas ? – rozłożył ręce. Uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam się do blondasa.

- Przyznajcie się! Macie dziewczyny? – powiedział głos kobiety z telewizora.

- tylko ja, zayn i lou. – odpowiedział dziwnie znajomy mi głos. Wzięłam pilot do ręki i pogłośniłam telewizję.

- można wiedzieć jak mają na imię? – spytała ponownie.

- Eleanor – odpowiedział Lou.- Danielle – powiedział Liam.- Perrie – uśmiechnął się Zayn. CO?! CO?! CO?!- impossible!  - spojrzałam na Nialla.

- nie Dani, to nie tak , my .. ja .. to naprawdę nie tak jak myślisz.- zaczął się tłumaczyć. – daj sobie spokój Niall! ” Kochamy Cię, jesteś najważniejsza ” daruj sobie! Jutro wracam do Polski. Nie mogę uwierzyć że mi to zrobiliście.. – powiedziałam przez łzy. Wstałam i zaczęłam skakać w kierunku mojego pokoju.

- Dani! To nie tak! My chcieliśmy Ci powiedzieć! Proszę daj nam to wyjaśnić – błagał Niall.

- nie ma co wyjaśniać. Ja wszystko rozumiem. Wszystko. Chcieliście się mną pobawić.. to tyle, daj mi spokój. – powiedziałam zamykając mu drzwi przed nosem. Przytrzymał je nogą i wszedł do środka , a potem podszedł do mnie i czule mnie pocałował.

- proszę. Błagam. Nie zostawiaj mnie. Jesteś dla mnie wszystkim. – powiedział ze łzami w oczach. Czy to się naprawdę dzieje? Niall mnie pocałował? Chłopcy mnie okłamali , a Zayn powiedział że jest z Perrie? Tak, to prawda. To co zrobili chłopcy jest .. straszne. Nie rozumiem czemu to zrobili. Nie panuję nad sobą.

- Nie Niall. To koniec. Wracam do Polski. To postanowione.  - powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami. – wyjdź. – próbowałam zapanować nad swoim głosem.

Rozdział 13

- Danielle! Wszystko dobrze?! Jak się czujesz?! Tak strasznie cię przepraszam! Nie chciałem tego powiedzieć! Hej? Dani. Słyszysz mnie? – mówił szybko Niall i potrząsał mną we wszystkie strony.

- co się dzieje?- powiedziałam cicho , a potem poczułam przeszywający ból w nodze.

- jesteś takim idiotą Niall! Mogła się nie obudzić! Gdzie ty masz mózg?- krzyczał wzburzony Harry.

- co się stało? – spytałam Niall’a.

- Przewróciłaś się i straciłaś przytomność. Przeze mnie. Przepraszam że na ciebie nakrzyczałem. – odpowiedział speszony.  - zaraz, zaraz .. przecież ty.. oh.. – zrozumiałam. Niall wyznał mi miłość ,ale w śnie. To był sen. Czyli Zayn wcale ze mną nie zerwał i wcale nie ma mnie dość ! To świetnie. Podniosłam się z ziemi i delikatnie przytuliłam mojego chłopaka.

- wszystko dobrze Dani?- zapytał swoim pięknym głosem.  - w jak najlepszym. – chciałam wstać  , ale kiedy się podniosłam , ból w nodze wrócił .

- chyba jednak nie – powiedział zmartwiony Liam. – powinniśmy pojechać z nią do szpitala, to nie wygląda dobrze. Noga jest cała we krwi, a co jeśli się wykrwawi? A co jeśli noga się zakazi? – zaczął panikować Hazz.

 

Zayn zaniósł mnie na rękach do wozu i pojechaliśmy razem z Harrym, Lou , Liamem i Niallem do najbliższego szpitala.  Prosiłam ich żeby zostali i mówiłam że nic takiego się nie stało, ale nalegali więc nie miałam nic do gadania.

Moja noga okazała się być złamana. Jestem uwięziona. Przez 2 tygodnie będę chodzić tym gipsowym czymś. To straszne. Ale mam nauczkę. Następnym razem kiedy przyjdzie mi do głowy wbieganie po schodach z zapłakanym oczami, strzelę sobie w głowę wiatrówką.

- o czym tak myślisz? – spytał  Zayn  i zaczął się śmiać.

- o niczym specjalnym i z czego Ty się śmiejesz ?  - zdziwiłam się.

- śmiejesz się do sufitu , to dziwne kochanie . – wytknął mi język.

- a co mam innego robić? Jestem kaleką.  - zaczęłam wymachiwać zdrową nogą w powietrzu.

- Jesteś kaleką. Moją własną kaleką. – uśmiechnął się do mnie słodko. – tylko twoją – odwzajemniłam jego uśmiech.

 

Rozdział 12

- obejrzymy jeszcze jakiś film! – nalegali chłopcy.  - jasne, każda sekunda spędzona z wami to dla mnie przyjemność – uśmiechnęłam się.

- wiecie, kiedyś oglądałem taki film o chłopaku  który zakochał się w dziewczynie swojego przyjaciela , ale nie mógł z nią być bo ona go nie kochała i .. – zaczął opowiadać Harry.

- dobra, to ja idę się położyć, jest po 4 a ja padam z nóg . – przerwał mu Niall. Kiedy odchodził , spojrzał na mnie swoimi smutnymi oczyma , aż miałam ochotę do niego podejść i po prostu go pocałować.

- my chyba też się zbieramy , co myślisz kochanie? – głos Zayn’a sprowadził mnie na ziemię.

- tak, pewnie. – odpowiedziałam choć nie miałam zielonego pojęcia o co mnie zapytał.

 

Po 40 minutach leżę już bezpieczna w jego ramionach. Robiąc kółeczka na jego torsie, przypominam sobie za co go kocham. Wydaje się być zwykły, przeciętny, ale wcale taki nie jest. Czuły, zabawny, czasami bezczelny, uroczy, czarujący , przystojny.. Idealny.

- o czym myślisz? – spytał mnie. – o Tobie – uśmiechnęłam się pięknie.

- to nie myśl. – powiedział sucho i odwrócił się do mnie plecami. TO się naprawdę stało ,czy to tylko mój chory wymysł?

- Zayn? – spytałam cicho. – co? – odpowiedział nerwowo. – dobrze się czujesz? .

- lepiej będzie jak pójdziesz spać gdzieś indziej, najlepiej do swojego pokoju. Ah i to koniec z nami. Mam cię dość. To dobranoc. – powiedział ” miło” po czym wstał i otworzył mi drzwi.

- ja.. zrobiłam coś nie tak? Zayn?  Wszystko okej? – próbowałam dowiedzieć się  o co chodzi, ale bezskutecznie. Nie mogłam do niego dotrzeć. Po prostu wyrzucił mnie ze swojego pokoju, jak śmiecia.  Położyłam się w swoim pokoju i zaczęłam płakać. Płakałam całą noc.

Budzę się następnego dnia i schodzę na dół. Nikogo nie ma w domu , a na lodówce wisi wielka biała kartka na której jest napisane wielkimi czarnymi literami ” YOU ARE NOBODY. ” Sprawdzam wszystkie pokoje i nic. Wszędzie pusto. To sen? Jeśli tak to chcę się obudzić. Proszę!

selena-gomez-sweet-selena-gomez-16450972-331-481

Rozdział 11

- Przepraszam Niall. Bardzo Cię przepraszam, nie chciałam żeby to tak wyszło.. kocham Cię, bardzo Cię kocham, ale tylko jak .. przyjaciela. Może trochę mocniej niż Hazzę, ale wciąż jak przyjaciela. – skłamałam.

- spokojnie Danielle, spokojnie. Wszystko jest okej. Ale proszę Cię nie mów Zaynowi o naszym pocałunku. Jesteśmy jak bracia, nie chcę żeby był na mnie zły. Powiem mu, ale jeszcze nie teraz. Mogę Ci zaufać? – popatrzył mi w oczy.

- jasne. Nic mu nie powiem. Obiecuję. – uśmiechnęłam się do niego pięknie.

- jesteś najlepsza. Pamiętaj że zawsze możesz do mnie przyjść z jakimkolwiek problemem. Możesz mi powiedzieć wszystko. Nawet te najgorsze rzeczy . – poruszał znacząco brwiami.

- cicha woda brzegi rwie! – zaczęłam się śmiać.

- wcale nie jestem taki cichy ! – oburzył się.

- no właśnie nie jesteś, a wydawałeś mi się taki spokojny. No cóż, pozory mylą. To idę do moich spokojnych i cichych chłopców, a ciebie zostawię tu samego, mama nie pozwalała mi przebywać w towarzystwie takich niedobrych mężczyzn jak ty. No wiesz, jestem zbyt delikatna.. – zaczęłam się z niego nabijać.

- oh proszę Cię! Oni grzeczni?  To nie ja upiłem Cię żelkami! – bronił się.

- blablabla, idź być złym chłopcem gdzieś indziej! – wytknęłam mu język.

- Dani? – spytał. – tak , tak wiem , jestem cudowna. – śmiałam się nadal.

- mogę Ci zrobić zdjęcie? – uśmiechnął się. – jasne.  - zgodziłam się.

 

 

 

 

@NIallOfficial:     @DaniPayne  You’re crazy , but we love u so so so so so so so so so  much :)  #polishgirlsarebeautiful

 

- też was kocham. – uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam.

- to co? Idziemy obejrzeć jakiś film z tymi złymi którzy siedzą na dole? – zaproponował.

- z przyjemnością, rybko. – zaśmiałam się.

 

Zeszliśmy na dół, obwieściliśmy wszystkim że jesteśmy pogodzeni , na co chłopcy bardzo się ucieszyli, a potem zrobiliśmy sobie popcorn i włączyliśmy film. Cieszę się że się ułożyło. Wszystko jest takie dziwne, jednego dnia moje życie zmieniło się o 180 stopni. Na lepsze.

 

Rozdział 10

- Danielle? – spytał Liam. – jestem – powiedziałam i szybko wstałam z łóżka.

- wszystko okej? Nie przejmuj się nim, jest zme.. Niall? Przeszkadzam wam w czymś? – zapytał radośnie. Czemu Liam się ucieszył że mógł nam w czymś przeszkodzić? Spojrzałam na Nialla. Nasze dłonie nadal były złączone. Cholera.

- nie, my tylko. Bo.. my.. eee.. – zaczęłam się plątać.

- trochę głupio wyszło, ale Dani ma skurcz w ręce. Wiem że to przeze mnie , więc chciałem jej pomóc rozprostować dłoń, ale to strasznie ją bolało, a potem przypomniało mi się że skurcz może puścić kiedy ściśnie się temu komuś palce, więc jej pomogłem. Musiałem jej jakoś wynagrodzić to że tak strasznie na nią nawrzeszczałem, wiem że to za mało Danielle ale to jeszcze nie koniec mojego odwdzięczania się- uśmiechnął się do mnie. Oh ,  nie masz pojęcia jak bardzo jesteś seksowny Niall! Nie masz pojęcia!

- naprawdę tak bardzo Cię boli? Pokaż mi no tutaj, zaraz się tym zajmę. – powiedział i ruszył w moją stronę. Puściłam niechętnie dłoń Niall’a i stanęłam tyłem do niego , a Liam próbował rozprostować moje palce. Cały czas udawałam przed nim że strasznie mnie boli , aż w końcu  poprosił Niallera żeby złapał mnie za drugą dłoń i dodał mi trochę otuchy.

- już lepiej? – spytał po chwili.

- tak, zdecydowanie. – udawałam dalej.  - no to ja już pójdę. Nie będę wam dłużej przeszkadzać. – powiedział i szybko uciekł z pokoju.

- co mu jest? – zapytałam Nialla i zaczęłam się śmiać.

- tak słodko się śmiejesz – wyszeptał mi do ucha.

- Niall ja .. – zaczęłam. – przestań Dani, przecież wiem.. nie mam na co liczyć. Ale pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji.

Rozdział 9

Oddałam jego pocałunek , raz, drugi, trzeci, czwarty. Aż wreszcie dotarło do mnie że właśnie tym pocałunkiem zdradziłam Malika.

- nie mogę Niall – przerwałam nasz czuły pocałunek.

- przepraszam – speszył się. – nie powinienem tego robić, jesteś z Zaynem a ja z Perrie , nie powinienem tego robić , nie powinienem. – tłumaczył się.  - daj spokój Niall,nic się nie stało.

- Dani, ja muszę wiedzieć. Czujesz coś do mnie? – spytał patrząc mi w oczy. Jasne że czuję. Szlaję za tobą, szaleję od kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Kocham Cię bardziej niż Harrego, Zayna, Liama Louisa, Karen i moich rodziców razem wziętych.

- nie Niall. Moje serce należy do Zayna. – skłamałam. Zabolało go. Bardzo go zabolało. Dlaczego to powiedziałam? Przecież to nie prawda. Czuję ,że zaraz się rozpłaczę. Zaciskam pięści i powstrzymuję się od łez.

- pozwól mi Cię pocałować.. proszę Cię tylko o tą jedną rzecz. Proszę, nie odmawiaj mi. – splótł nasze dłonie razem. Siknęłam głową. Pocałował mnie. Ten pocałunek był zupełnie inny niż poprzedni. Całował mnie z uczuciem, zachłannie i bez opamiętania. Nie mam pojęcia ile już się całujemy ale nie chcę żebyśmy przestali. A co jeśli dam mu jakieś znaki? I pomyśli że jednak coś do niego czuję? Nie chcę żeby cierpiał kiedy będzie widział mnie z Zaynem. Nie chcę żeby ktokolwiek cierpiał przeze mnie. Usłyszeliśmy pukanie i oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni.

Rozdział 8

Postanowiłam się przejść. Ubrałam się trochę cieplej niż zwykle, bo na dworze szalała wichura. Przechadzałam się ulicami Wolverhampton , myśląc o wydarzeniach z przed wczoraj. Miałam o tym nie myśleć, ale .. dlaczego Niall tak się zachował?  Może go wkurzyło to że weszłam tak niespodziewanie do jego pokoju, przecież mogłam im w czymś przeszkodzić.. Wydawało mi się że mnie lubi. Przechodząc obok sklepu spożywczego , moją uwagę przyciągnęła kartka. ” SZYBKI KURS JĘZYKA ANGIELSKIEGO” spisałam sobie numer i postanowiłam od razu zadzwonić. Jako że dostałam ogromny spadek po rodzicach nie musiałam się martwić o pieniądze. Umówiłam się z miłą panią na jutro na 13. Po drodze postanawiam zrobić zakupy i wracam do domu dopiero przed 21. Wchodząc do domu,słyszę jak mój telefon dzwoni ,więc rzucam wszystko na ziemię i szukam telefonu w kieszeni. Po paru sekundach wyciągam w końcu telefon i szybko odbieram.

- hello.  - mówi Harry.

- cześć głupku. –  odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do siebie.

- co robisz? Bo my właśnie skończyliśmy koncert. – powiedział loczek.

- koncert? Jaki koncert? O czym ty mówisz Hazz?-  zdziwiłam się.  - ohh, koncert .. patyczkowy. No wiesz, graliśmy patyczkowy koncert, trochę pośpiewaliśmy, ale wyszło okropnie,bo my w ogóle nie umiemy śpiewać. – odpowiedział szybko.

- no dobra. I przestań tak mówić, na pewno macie cudowne głosy. A ja tak strasznie za wami tęsknię. Nie możecie przyjechać do mnie szybciej? – poprosiłam go pięknie.

- daj mi spokój Zayn! Teraz moja kolej! Pogadasz z nią później! Nie! Oddaj ten telefon! – wydarł się. Zaczęłam się śmiać. – kochanie? jesteś tam? – spytał mnie po chwili Zayn.

- tak, tak, wciąż tutaj jestem i nie podoba mi się to że wyrywałeś telefon Harremu! – skarciłam go.

- ani trochę Ci się nie podoba? – spytał .

- no może troszkę. – zaśmiałam się. – tak strasznie za tobą tęsknię. – powiedziałam smutno.

- ja za tobą też skarbie,ale jeszcze tydzień i 6 dni i znowu będziemy razem. – pocieszał mnie. Porozmawiałam jeszcze z Harrym,  Liamem, Harrym, Lou, Harrym , Zaynem, Harrym aż w końcu zapytałam Hazzę czy dałby mi porozmawiać z Niallem.

- jasne, poszukam go. – odpowiedział. Uważnie wsłuchuję się w telefon. Słyszę jak Harry woła Nialla, i jak otwiera drzwi, a potem słyszę jak.. Niall mówi że nie ma ochoty ze mną rozmawiać i jak prosi Harrego żeby coś wymyślił. Zabolało.

- sorry Dani, Niall jest właśnie w łazience. Muszę już kończyć. Kochamy Cię i tęsknimy!- powiedział i rozłączył się.

 

Jestem aż tak zła? Chciałam się z nim pogodzić, wyjaśnić mu że nie miałam złych zamiarów, ale najwyraźniej on tego nie chce. Pozostaje mi tylko jedno.. usunąć się. Spróbuję się do niego nie zbliżać, tak będzie najlepiej.

 

Dwa tygodnie minęły .. smutno? Było bardzo smutno i bardzo nudno. Od czasu kiedy Niall powiedział że nie chce ze mną rozmawiać , nie zmrużyłam oka w nocy. Cały czas o tym myślę. Staram się na wszystkie sposoby , wymyślać coś byleby tylko nie myśleć o Horanie. To nie fair w stosunku do Malika. To o nim powinnam myśleć. Dopiero dzisiaj, kiedy wieczorem mają przyjechać chłopcy, przestaję myśleć o NIM. Nie mogę się doczekać kiedy uściskam Hazzę, Lou , Li i kiedy znowu będę mogła poczuć usta Zayn’a. Dopóki Zay będzie obok mnie , wszystko będzie dobrze. To takie dziwne, dopiero ich poznałam a już się do nich przywiązałam. Ufam im w 100% i wiem że nigdy by mnie nie okłamali. Moje uczucie z Zayn’em jest już silniejsze, bo przez te 2 tygodnie poznaliśmy się lepiej i wiem że jest tym jedynym. Rozumiemy się bez słów.

Siedziałam przy oknie i cały czas wypatrywałam samochodu chłopaków. Nagle zobaczyłam jak ich biały  range rover wjeżdża na podjazd. Ubrałam szybko jakąś bluzę która była powieszona na wieszaku i wybiegłam na dwór żeby jak najszybciej zobaczyć się z chłopakami.

- Daniieeeeeeeellleee ! – wydarli się Louis, Liam , Harry i Zayn i rzucili się na mnie.

- o mój Boże, tak bardzo za wami tęskniłam – mówiłam , mocno ich przytulając.

- cześć Danielle. – powiedział oschle Niall. – cześć.. – mój humor nagle znacznie się pogorszył. Niall wyprzystojniał ale stał się też jeszcze bardziej oschły.

- ktoś Ci pozwolił? – wydarł się nagle. – pozwolił na co? – spytałam zszokowana. – moja bluza! Kim jesteś żeby nosić moją bluzę?! Oddaj mi ją, teraz. Jedynymi osobami które mogą ją nosić są Lou, Harry, Zayn, Liam i Perrie. A już na pewno nie ty! – wykrzyczał mi w twarz. Spojrzałam na siebie. Faktycznie miałam jego zieloną bluzę, nie miałam pojęcia że jest jego, gdybym wiedziała, nigdy bym jej nie ubrała.

- ja.. na prawdę nie miałam pojęcia że jest twoja.. chciałam tylko się z wami przywitać , a na dworzu było zimno, więc wzięłam pierwszą lepszą bluzę i .. – zaczynam się tłumaczyć. Czuję że zaraz się rozpłaczę.

- pierwszą lepszą?! Moja bluza jest warta więcej niż cała Ty. Z resztą,ciebie i tak nikt by nie kupił . Jesteś tylko nikim. Chciałaś się tylko nam podlizać. Omotałaś sobie Zayn’a wokół palca. Jesteś manipulantką. Cholerną manipulantką! Co Ty sobie myślałaś? Że przyjedziesz tutaj i poznasz nas i będziesz z nami przeżywać cudowne historie?! Nie! To się nie stanie! Bo jesteś nikim! NIKIM! NIKIM! – wydarł się na mnie po raz kolejny.

- Niall , uspokój się! Co ci odwaliło?! – wkurzył się Harry.

- dajcie spokój chłopcy. Niall, nie miałam pojęcia że was poznam, moi rodzice zginęli w wypadku i tylko Liam i Karen mi zostali. Ja naprawdę nie chciałam Ci zabrać tej bluzy. To było przypadkowe. Masz rację, jestem nikim. Przepraszam, lepiej będzie jak już pójdę. Nie przejmujcie się mną. – powiedziałam ze łzami w oczach i oddałam mu bluzę po czym weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju.

 

- Danielle , mogę wejść ? – spytał zaniepokojony Niall.

- nie Niall lepiej będzie jak zostawisz mnie samą. Nie zasługuję na to żeby was znać. – powiedziałam próbując powstrzymać łzy. – daj spokój! Nie jesteś nikim. Jesteś najważniejsza. Dla nas wszystkich. Nie ma sensu się mną przejmować. Jestem kretynem.. Wpuść mnie proszę. – powiedział błagalnym tonem. Po długich namowach mu otworzyłam.

- wybacz mi proszę, nie chciałem tego powiedzieć. Sam nie wiem czemu to zrobiłem. Proszę Cię, błagam, błagam , błagam. – złączył nasze dłonie razem. – proszę – powiedział i pocałował mnie delikatnie w usta.

Rozdział 7

Dzień minął .. nudno. Wypytałam Harrego o żelki które mi dał i okazało się że były z alkoholem. Zayn cały czas mnie całował i przytulał, a ja odwzajemniałam wszystko. Wieczorem przyjechała ciotka, zjedliśmy pizzę, obejrzeliśmy jakiś film , a teraz  byłam w drodze do mojego pokoju. – a ty nie śpisz z Zaynem? Przecież pary ze sobą sypiają. Wy nie? – spytał mnie Niall który wpadł na mnie , wychodząc ze swojego pokoju.

- jasne że śpimy razem – skłamałam. – a ty nie miałeś być u Perrie? – zmieniłam szybko temat.

- nie,wróciłem wcześniej.. – powiedział speszony i wszedł do swojego pokoju.

Weszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Mój Boże, chyba nigdy z niego nie wstanę, zabiję kogoś jeśli teraz mnie obudzi.. usłyszałam pukanie do drzwi.

- proszęęęęęęęęęęęęęęę- wydarłam się. –  cześć kotku – powiedział słodko Zayn i pocałował mnie delikatnie w usta. Nie, jego nie zabiję. Zdecydowanie nie. – no cześć. – uśmiechnęłam się do niego. Kiedy położył się obok mnie, wtuliłam się w jego ramiona i poczułam się taka.. bezpieczna. Ukojona jego dotykiem, zasnęłam.

Mam wrażenie że spałam tydzień, jestem taka wypoczęta. Z nim mogłabym przespać całą wieczność. Wieczność w ramionach mojego chłopaka. W sumie, to głupio wyszło. Jestem tutaj 4 dni, mam już chłopaka, nową rodzinę, nowych przyjaciół. Jest lepiej niż myślałam. Ale nadal strasznie wstydzę się tego co zrobiłam. Nie powinnam kłamać, ale kiedyś to i tak wyjdzie na jaw. Co ja powiem moim dzieciom? Poznałam waszego ojca na imprezie, no wiecie, całowaliśmy się a potem okłamałam wszystkich że pamiętam jak mówiłam że chcę z nim być, bo nie chciałam go ranić. Dobra, daj spokój Dani. Wszystko się ułoży. Wstałam powoli z łóżka i odświeżyłam się. Schodzę na dół i nie wierzę własnym oczom. Wszędzie są porozrzucane rzeczy. Dosłownie wszędzie.

- co jest? -pytam się chłopaków wchodząc do kuchni.

- nic , spokojnie.  Bo my..ee.. jedziemy na zjazd fanów lodów na patykach. – powiedział Liam.  Spojrzałam na niego jak na idiotę. Chętnie pojechałabym z nimi ale nienawidzę lodów na patykach, więc dałam im spokój.

- a kiedy wracacie? – spytałam mojego chłopaka , kiedy się żegnaliśmy. – za dwa tygodnie. Wiem że to dużo i naprawdę nie chcę Cię zostawiać,ale obiecałem chłopakom i tam będą nasze rodziny..dasz sobie radę kochanie. Będę codziennie dzwonić. Kocham Cię, pamiętaj. – pocałował mnie słodko w usta i zniknął w samochodzie. Pożegnałam się też z Harrym, Lou , Li aż wreszcie przyszła kolej na Nialla.

- to do zobaczenia – powiedział z udawanym uśmiechem i przytulił mnie a potem wsiadł szybko do samochodu. Dziwne. Zrobił to jakby się mnie brzydził, z resztą , nie powinnam się tym przejmować, to tylko jego humory. Pomachałam chłopakom na pożegnanie i weszłam do domu. Tylko co ja będę robić przez te dwa tygodnie?

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

Reporterka: Masz żółwie, tak?
Liam: Zgadza się.
Reporterka: Opowiedz nam coś o nich.
Liam: Są zielone, mają twardą skorupę, i dwa oczka no i nawet…
Reporterka: Żartujesz prawda?
Liam: Nie, one na prawdę takie są.
Reporterka: *facepalm*

Reporterka: Co jest Twoją pasją?
Niall: Ale w sensie, że w życiu prywatnym czy…
Reporterka: Po prostu odpowiedz.
Niall: Ale, że tak poza śpiewaniem, czy też raczej…
Reporterka: *oddycha głęboko* Mów.
Niall: No dobrze, a więc… Przepraszam, a jakie było pytanie?

Reporterka: Twoje loki kocha cały świat.
Harry: Tak pani myśli?
Reporterka: Oczywiście, czy nie przeszkadzają Ci?
Harry: Nie, dlaczego miałyby?
Reporterka: Twoje loki kocha cały świat. Co byś zrobił gdyby Ci je obcięto?
Harry: *odsuwa się z krzesłem* Grozi mi pani?!

Reporterka: Dlaczego właściwie zrobiłeś sobie to blond pasemko?
Zayn: To nie jest zwykłe pasemko, to symbol.
Reporterka: Co symbolizuje?
Zayn: Nie odpowiem na to pytanie.
Reporterka: Dlaczego?
Zayn: Bo groziła pani Harry’emu.
Reporterka: Przecież ja mu wcale…
Zayn: Tylko winny się tłumaczy.

Reporterka: Dlaczego nie nosisz skarpetek?
Lou: Bo moje nogi się nie pocą.
Reporter: Chłopcy twierdzą coś innego.
Lou: Złotko, wierzysz im? *mruga oczami*
Reporterka: *uśmiecha się* Ekhem… To może odpowiedz na swoje pytanie.
Lou: No dobra! Nie noszę skarpet bo nie chcę. Masz z tym jakiś problem?
Reporterka: *nerwowy uśmiech* To może oddajmy głos do studia.

 

_____________________

Znalazłam to na jakiejś stronce i postanowiłam dodać , bo to idealnie pokazuje ich charakter  XD Jeśli jeszcze ktoś nie czytał, pod dołem znajduję się nowy rozdział 6. Miłego czytania :)