Ucieszona tym że udało mi się uciec, zaczęłam się rozpakowywać. Kiedy już wszystko poskładałam, powkładałam do szafy i ogarnęłam, postanowiłam zejść na dół. Otworzyłam cicho drzwi i wyszłam z pokoju uważając na to żeby nie wpaść na Malika.

 

Weszłam do kuchni i odetchnęłam z ulgą. Nie było go, na lodówce wisiała kartka, z informacją że wyjeżdża na trzy tygodnie do Francji z Perrie. Ygh. Perrie. – Miłego pobytu. – mruknęłam cicho.

- co tak sapiesz słońce? – spytała mnie wysoka brunetka. – słucham? – odpowiedziałam, próbując sobie przypomnieć czy jest kimś kogo znam, lub kogo powinnam znać.

- pytałam, co sapiesz. Jezusie, te sprzątaczki są teraz takie ułomne. Ugh. No co tak stoisz pało! Lepiej bierz się do roboty, bo zaraz powiem komu trzeba że się opieprzasz. – wydarła się na mnie.

Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. – przepraszam bardzo, nazwałaś mnie ułomną czy tylko się przesłyszałam? – powiedziałam pewnym głosem.

- jasne że Cię nazwałam! A masz z tym jakiś problem lafiryndo?! – podeszła do mnie i popchnęła mnie na lekko do tyłu.

- Wiesz.. nie jesteś tego warta. – uśmiechnęłam się do niej i wyszłam z kuchni omijając ją szerokim łukiem. – Hej, Dani! – zawołała za mną Zey.- ale jej dowaliłaś! Myślałam że będziecie się bić, albo coś, a ty po prostu odeszłaś, ja bym tak nie potrafiła!- zaczęła się ekscytować.

- o czym gadacie? – spytał Niall przytulając się do mnie od tyłu. – o niczym ważnym- powiedziałam szybko i spojrzałam błagalnym wzrokiem na Zeydanę.

- ok. – uśmiechnął się. – a poznałyście już Amy?- spytał po chwili. Amy? Ah. Amy. Głupia ja. Przecież Horan mi o niej mówił. Czyli ,że mam nową koleżankę. Uhh. Malik i jeszcze ta wywłoka. Coraz mniej mi się tutaj podoba. – tak, tak. Miałyśmy okazję się poznać. – uśmiechnęłam się znacząco do Zey.

- miła jest – dopowiedziała mała. – strasznie – uśmiechnęłam się do niej.

- dobra, to ja idę na górę , muszę iść zdać relacje z podróży pani Soul.  - odparłam i niechętnie wyrwałam się z uścisku Niallera, a jemu to się najwyraźniej nie spodobało bo złapał mnie za rękę i mocno do siebie przytulił.

- JAKIE TO ROMANTYCZNE – powiedziała Amy ze swoim denerwującym  brytyjskim akcentem. Serio Niall? Serio? Jest tysiąc innych dziewczyn na świecie , a ty zaprzyjaźniłeś się z Amy? Błagam.

- no to chodźmy Dani, bo mama będzie zła. – udała Zey i pociągnęła mnie za sobą na górę.

- dzięki. Jeszcze sekunda w pokoju z nią i byłoby źle.- powiedziałam kiedy byłyśmy już  same w pokoju.

- zauważyłam – zaśmiała się. – wiem że miałyśmy zadzwonić do mamy, ale zrobimy to później . A teraz czas na rozmowę. – dodała.

- z chęcią, ale proszę cię, nie o niej. – odpowiedziałam i położyłam się na łóżko.

- jesteś z Niallem? -spytała prosto z mostu. Jestem? Nie wiem. – Nie mam pojęcia – odpowiedziałam jej szczerze. –  A nie jesteś czasem za młoda na to żeby interesować się takimi sprawami? – zmieniłam temat. – mam 17 lat , Dani. A ty znowu zmieniasz temat – upomniała mnie. – sama nie wiem co do niego  czuję, w sensie, wiem, ale nie jestem pewna czy on to odwzajemnia, znaczy.. jestem pewna, ale no wiesz.. Amy no i Malik.. wciąż coś do niego czuję.. – przyznałam się.

- czujesz coś do tego kretyna który złamał Ci serce?! – oburzyła się . – hej, on wcale nie jest kretynem. Miłości się nie wybiera, a że złamał mi serce na oczach wszystkich to.. trudno. Wcale nie mam go za kretyna.- skłamałam.

- dobra, nie mówmy o nim. Porozmawiajmy o .. Harrym. – zarumieniła się.

- podoba Ci się Harry? Zey! Zakazuję Ci się w nim zakochiwać! – odpowiedziałam niemal natychmiast.

- serio? Mam się nie zakochiwać? To ta sama osoba która przed chwilą mówiła że miłości się nie wybiera? – zaczęła się śmiać. – Zeydana, to wcale nie jest śmieszne. Harry nie jest dla ciebie. On ma 20 lat! Nic z tego! Nie ma w ogóle mowy , żebyście byli razem. Rozmowa zakończona. – wstałam z łóżka i podeszłam do okna.

- ale dlaczego? To tylko 3 lata różnicy, wcale nie tak dużo.. – próbowała mnie przekonać.

- Tylko? Aż. Harry jest w One Direction. Pomyśl ile dziewczyn chciałoby z nim być. A teraz wyobraź sobie że jednak jesteś z nim , i te wszystkie dziewczyny zaczynają cię nienawidzić. Piszą do ciebie bzdury, że jesteś brzydka, popieprzona i życzą śmierci tobie i twojej rodzinie. Fajnie? Nie bardzo. I rozumiesz teraz dlaczego nie chcę żebyś z nim była? Wiem, Hazz jest przystojny. Ale spójrz na siebie. Jesteś piękna, gdzieś tam czeka na ciebie twój książę , a ty go nie poznasz, bo będziesz zbyt zajęta uganianiem się z Harrym, który w końcu zrozumie że się mu podobasz i będzie się starał o to żebyś o nim zapomniała, a ty odbierzesz to jako znak od niego i będziesz dalej żyła w świadomości że cię kocha.    Tak nie można Zey.. Chcę dla ciebie jak najlepiej, przecież wiesz. – usiadłam obok niej i przytuliłam ją delikatnie.

- dobra, na razie dam sobie spokój, ale co jeśli to on jest moim księciem? – spytała ze łzami w oczach.

- jeśli to on, to będziesz wiedziała. – uśmiechnęłam się do niej pięknie.

- porozmawiasz z nim ? – zapytała, a po jej policzku spłynęła łza. – porozmawiam. – odpowiedziałam. Nasza rozmowa na tym się skończyła, potem zadzwoniłyśmy do mamy Zey, i zapewniłyśmy ją, że wszystko u nas okej, a potem zeszłyśmy na dół i korzystając z tego że nie ma chłopaków a co najważniejsze , nie ma Amy, zamówiłyśmy pizzę i włączyłyśmy sobie film.