Dobrze robię? Nie mam pojęcia. Jestem kretynką, przecież miałam się nie odzywać, miałam uciec i o nich zapomnieć. Wpakowałam się. Ale może jest jeszcze szansa?

- o czym tak myślisz księżniczko?- uśmiechnął się Hazz.

- ah, strasznie się cieszę że jest okej. No i myślałam o tym , że może.. poszlibyśmy do wesołego miasteczka? – skłamałam. W sumie, to to wesołe miasteczko nie jest złe. Ale może uda mi się wykręcić.. zdążyłabym się spakować i dotrzeć na lotnisko..

W końcu chłopcy ustalili że do wesołego miasteczka pójdziemy jutro, bo chcą się mną nacieszyć, czyli mój plan nie wypali.. Kiedy doszliśmy do domu Zey, chłopcy od razu rzucili się do mojego pokoju i zaczęli mnie pakować.

- co robicie?- spytałam zdziwiona.

- przeprowadzasz się , do nas – odpowiedzieli równocześnie. – nie ma mowy!- powiedziałam niemal natychmiast. Harry spojrzał na mnie zasmucony.

- dlaczego? – spuścił wzrok. Bardzo chciałam do nich wrócić, ale .. Zayn. Tak naprawdę, to przez niego chciałam wyjechać. Zranił mnie. Jak jeszcze nikt nigdy, ale nie chcę o tym nikomu mówić..

- Danielle, wszystko będzie dobrze. Jak chcesz możesz spać w moim pokoju.. – uśmiechnął się Nialler. Oh, czuje się strasznie, zrobiłam Niallowi nadzieje, chociaż tak bardzo nie chciałam, żeby się we mnie „zakochał”. To takie trudne, czuję się jakbym zdradzała Zayna, chociaż tak naprawdę nie jesteśmy razem, a on nie odezwał się do mnie nawet słowem od kiedy powiedział w TV że jest z Perrie.

- nie, naprawdę, nie skorzystam. Może innym razem.. strasznie źle się czuję..  - wykręciłam się. Oczy Nialla , które przed chwilą były radosne, zmieniły się i teraz było w nich widać smutek i wielki zawód. Nienawidzę kiedy jest przeze mnie smutny, te jego cudowne niebieskie oczy ,które patrzą na mnie z taką pasją, są teraz zgaszone, smutne i to wszystko moja wina. Czuje się jak idiotka.

- dobra co tam, wezmę jakąś tabletkę , spakuję się i zaraz ruszamy – uśmiechnęłam się do niego słodko. Dobra, zaryzykuję, dla niego.. ale co zrobię z Zey?Przecież nie mogę jej zostawić samej..

- czyli ze spędzę cały dzień z One Direction? O mój boże! – wykrzyczała radośnie dziewczyna. Więc problem rozwiązał się sam, nawet lepiej.

Szybko pakuję moje rzeczy i wykonuję szybki telefon do mamy Zeydany informując ją że razem z jej córką przenocujemy w domu moich znajomych,po czym zabieram nasze walizki i pakuje je do samochodu Louisa. Do domu chłopaków docieramy w jakieś półtora godziny, głównie przez korki no i przez co chwilę zatrzymujące nas fanki. Przez całą drogę modlę się żeby jakimś , cudownym sposobem, Malik znikł z domu i wrócił dopiero za 2 tygodnie, kiedy akurat byłybyśmy w domu. Niestety,  już z daleka zauważam jego sylwetkę zmierzającą do drzwi wejściowych ich domu i wkurzona odwracam wzrok. Jakoś to zniosę, w końcu nie muszę się do niego odzywać, jakoś to będzie, najważniejsze żeby nie zostać z nim sam na sam.

Wysiadam powoli z samochodu, i od razu chowam się za Horanem, modląc się żeby Malik mnie nie zauważył. Wchodzimy powoli do domu a ja szybko wbiegam na górę, do mojego pokoju, rzucam walizkę na łóżko i zamykam się w łazience.