- wracam. – oznajmiłam Zeydanie. – wracasz? Do chłopaków?- ucieszyła się.

- do domu, do Polski. – powiedziałam i zaczęłam pakować rzeczy do torby. – dobrze. – odpowiedziała smutno. – wiem że się spieszysz, ale mama prosiła mnie żebym odebrała swój dowód na poczcie, a ja strasznie boje się iść tam sama, więc chciałam zapytać, czy nie poszłabyś tam ze mną. Oczywiście, jeśli odmówisz, zrozumiem.. – spojrzała mi w oczy. Nie miałam serca jej odmawiać, w końcu , była dla mnie ważna. Pomogłabym jej nawet gdybym nie mogła.

- jasne – przytuliłam ją mocno do siebie.

Przebrałam się w coś lekkiego, bo na dworze było chyba z 35 stopni i ruszyłam z Zeydana w kierunku poczty. Mała przez całą drogę się dziwnie uśmiechała.

- coś Cie tak śmieszy? Jestem brudna, czy coś? – zapytałam.

- nie , nie tylko .. mam ochotę na lody. Zatrzymamy się na chwilę przy lodziarni? Albo wiesz co? Ja po nie pójdę a ty tutaj poczekaj. – powiedziała szybko i pobiegła w kierunku wozu z lodami.  Dziwne, ale ok. Usiadłam na ławce i wypatrywałam Zey. Bardzo długo nie przychodziła, więc zaczęłam się poważnie o nią martwić. Wyciągnęłam komórkę i spróbowałam się do niej dodzwonić. Jednak bezskutecznie. Cholera, mała gdzie ty jesteś?!

Nagle dostrzegłam jej szczupłą sylwetkę. Nie szła sama,obok niej szli Harry , Niall , Lou i Liam. O mój boże. Co mam robić? Mam ochotę stąd uciec, ale wiem z doświadczenia że Lou i tak by mnie złapał.

- Danielle. – uśmiecha się Harry. Milczę. Nie chcę z nimi rozmawiać. Cokolwiek by powiedzieli, nie odezwę się do nich.

- idziemy Zey? – mówię nie zwracając uwagi na chłopców.

Mała spojrzała na mnie jak na wariatkę. Posłałam jej karcące spojrzenie. Mam wielką ochotę na nią nawrzeszczeć , ale w ostatnim momencie się powstrzymuję.

- Danielle – powtórzył Lou. – daj nam 10 minut. Jeśli po tych 10 minutach nadal nie będziesz chciała nas znać, zrozumiemy. – dodał Liam.

- fine* – powiedziałam obojętnym tonem.

- nie byłaś zabawką, kochamy Cię. Nasze fanki są .. zazdrosne. Nie chcieliśmy żeby były w stosunku do ciebie niemiłe. Dziewczyna Liama też ma przez to kłopoty. Tak samo Eleanor- moja dziewczyna. Chcieliśmy Ci powiedzieć ale później. Jesteś ważna, zrozum to. – wytłumaczył mi Lou.

Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć, ale uwierzyłam. Wiem że to prawda. Chłopcy uważnie mnie obserwowali. Zupełnie nad sobą nie panując rzuciłam się na nich i mocno wszystkich przytuliłam. Kiedy już chciałam ich od-tulić, Horan podszedł do mnie i jeszcze raz mocno mnie przytulił.

- kocham cię – wyszeptał mi do ucha. – musimy dużo nadrobić. – uśmiechnęłam się do niego słodko.

________________

*fine – dobrze.

Przepraszam że tak długo nic nie pisałam, ale to przez te święta. :D

Już wróciłam i postaram się pisać częściej. Kocham was <3

Przeczytałeś= Skomentuj.