Archiwum dla Kwiecień, 2013

Rozdział 22

 

Budzę się na czyiś ramionach. Otwieram powoli oczy i ku mojemu wielkiemu zadowoleniu , odkrywam że ramiona należą do Nialla. Zamykam z powrotem oczy i wtulam się w chłopaka.

Budzę się ponownie, ale już w łóżku, starannie otulona kocem. Oh, kochany blondasek, tak się o mnie troszczy. Spoglądam na zegar i nie wierzę własnym oczom. 20:33. Przecież kiedy oglądałyśmy film była 23:00 nie możliwe żebym spała tak długo. Szybko podnoszę się z łóżka, odświeżam się  i lecę na dół.

- no spójrzcie kogo my tu mamy, śpiąca królewna. – odezwał się Harry.

- no , gdyby Niall mnie tak przeniósł, jak ją to też bym spał 20 godzin. – zaśmiał się Lou, na co Niall się speszył i natychmiast spuścił wzrok.

- haha, bardzo bardzo śmieszne. – walnęłam ich teatralnie w ramię , po czym podeszłam do Niallera i usiadłam mu na kolanach. – już dobrze, blondasku. Zrobię ci naleśniki, a potem pojedziemy do kina i do wesołego miasteczka i gdzie tylko będziesz chciał , a oni za karę posprzątają cały dom i jeszcze zrobią nam kolację. – powiedziałam słodko głaskając Horana po głowie.

- kolację? Nie ma mowy. – zaprotestował Louis. – właśnie , nie ma mowy żebyśmy cokolwiek dla was ugotowali. – zatwierdził Harry.

- posłuchaj Styles, albo gotujesz, albo pożegnasz się z twoimi pięknymi loczkami. – zagroziłam mu.

- wiesz co, może jednak zrobimy wam tą kolację, w sumie może być fajnie, to ja już pójdę, pa. – powiedział jednym tchem i wybiegł z kuchni, a ja uśmiechnęłam się słodziutko do Lou.

- to co? Jedziemy? – wstałam i wyciągnęłam dłoń ku Niallowi.

- z przyjemnością – uśmiechnął się i ujął moją dłoń po czym delikatnie ją pocałował.

Spędziliśmy razem cudowny czas, po kinie poszliśmy do Nando’s a potem do wesołego miasteczka. Wracaliśmy już do domu, ale po drodze musieliśmy wjechać po Amy.

- Dlaczego mamy po nią jechać? Coś jej się stało? – spytałam kiedy Niall skończył z nią rozmawiać.

- Nie, wszystko u niej okej, ale zadzwoniła z  prośbą o podjechanie po nią, bo ” strasznie się nachlała ” a nikt nie może jej odwieść do domu, więc  muszę jechać po nią do Manchesteru, ale wysadzę cię koło domu jeśli chcesz. – odpowiedział.

- nie, nie trzeba. Chętnie spędzę z tobą jeszcze trochę czasu. – uśmiechnęłam się. Mam go zostawić sam na sam z pijaną Amy? Co to , to nie.

- więc, jesteście przyjaciółmi? – zapytałam, kiedy byliśmy już pod klubem i czekaliśmy na Amy.

- tak jakby. – wyznał niepewnie. – tak jakby? Czyli że czujesz do niej coś więcej? – postarałam się aby mój głos zabrzmiał naturalnie.

- nie, chodzi o to że .. jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. To znaczy ..bardzo ją.. no .. lubię ją. – odpowiedział nie patrząc mi w oczy.

- czyli.. jesteś w niej.. zakochany? – poczułam jak w moim gardle rośnie wielka gula. Miałam ochotę się rozpłakać, a jedyne co mnie powstrzymało to to że Amy właśnie wsiadła do auta.

- Hej Niall – zaszczebiotała wesoło i zaczęła go całować w policzki, kiedy w końcu skończyła ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę opowiadała nam jak było na imprezie, jak się świetnie bawiła, i jak bardzo żałowała że Niall jednak z nią nie pojechał. W końcu dotarliśmy do domu, a ja wysiadłam i nie oglądając się za siebie weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i zaczęłam płakać. Siedziałam na podłodze pod drzwiami i płakałam. Co ja sobie wyobrażałam? Że Niall będzie mój? Pewnie że nie. Miałam swoją szansę, ale ją zmarnowałam. Trudno, mówi się trudno żyje się dalej. Musze się otrząsnąć. W końcu to nie koniec świata, przechodziłam przez to nie raz, i za każdym razem sobie poradziłam, teraz nie będzie inaczej.

Wstałam i powoli udałam się do łazienki. Napuściłam wody do wanny i zanurzyłam się cała w ciepłej, przyjemnej wodzie. To jest to co lubię. Kiedy już odreagowałam ubrałam się w moje najwygodniejsze rzeczy i położyłam na łóżku.

- mogę wejść? – zapytał Harry ściszonym głosem.

- tak, jasne – uśmiechnęłam się. Loczek odwzajemnił uśmiech i położył się obok mnie obejmując mnie ramieniem.

- wiesz, chciałem z tobą pogadać. – powiedział jeszcze ciszej niż przedtem.

- nie ma sprawy, ale zdajesz sobie sprawę że możesz mówić do mnie normalnie? – zaśmiałam się.

- tak, tylko nie chcę żeby ona nas usłyszała – przestraszył się. – kto? . – ZEYDANA – odparł bezgłośnie.

Dobra, przyznaje, że zaczynam się go bać. Dokładnie  przyglądam się jego oczom. Są takie jak zawsze. Zielone i spokojne.

- boże Hazz, piłeś coś? A może brałeś ? Dobrze się czujesz? Nic nie nie boli?  Czemu zachowujesz się jak popieprzony? – zaczęłam zadawać mu tysiące pytań.

- nie , nic nie piłem ,nic nie brałem, ale czuję się jakbym właśnie to zrobił. Dani, ja się chyba zakochałem.. – spojrzał mi w oczy.

- zakochałeś? Proszę cię nie mów że w Zey. Błagam. – powiedziałam błagalnym tonem.

- nie w Zey.. w.. w tobie. – odpowiedział cicho i spuścił wzrok.

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

PRZEPRASZAM.

 

Serio przepraszam, że te rozdziały są takie nieregularne, ale nie mam po prostu czasu. Testy, Testy , Testy. Co prawda próbne, ale był stres no i była nauka. Postaram się przez przerwę napisać dwa, a nawet trzy rozdziały ( nic nie obiecuję ) ale nie wiem jak to będzie. Mam nadzieję że rozumiecie.

Pozdrawiam i dziękuję za to że czytacie.

__________________

JESZCZE RAZ, BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE.

Rozdział 21

Ucieszona tym że udało mi się uciec, zaczęłam się rozpakowywać. Kiedy już wszystko poskładałam, powkładałam do szafy i ogarnęłam, postanowiłam zejść na dół. Otworzyłam cicho drzwi i wyszłam z pokoju uważając na to żeby nie wpaść na Malika.

 

Weszłam do kuchni i odetchnęłam z ulgą. Nie było go, na lodówce wisiała kartka, z informacją że wyjeżdża na trzy tygodnie do Francji z Perrie. Ygh. Perrie. – Miłego pobytu. – mruknęłam cicho.

- co tak sapiesz słońce? – spytała mnie wysoka brunetka. – słucham? – odpowiedziałam, próbując sobie przypomnieć czy jest kimś kogo znam, lub kogo powinnam znać.

- pytałam, co sapiesz. Jezusie, te sprzątaczki są teraz takie ułomne. Ugh. No co tak stoisz pało! Lepiej bierz się do roboty, bo zaraz powiem komu trzeba że się opieprzasz. – wydarła się na mnie.

Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. – przepraszam bardzo, nazwałaś mnie ułomną czy tylko się przesłyszałam? – powiedziałam pewnym głosem.

- jasne że Cię nazwałam! A masz z tym jakiś problem lafiryndo?! – podeszła do mnie i popchnęła mnie na lekko do tyłu.

- Wiesz.. nie jesteś tego warta. – uśmiechnęłam się do niej i wyszłam z kuchni omijając ją szerokim łukiem. – Hej, Dani! – zawołała za mną Zey.- ale jej dowaliłaś! Myślałam że będziecie się bić, albo coś, a ty po prostu odeszłaś, ja bym tak nie potrafiła!- zaczęła się ekscytować.

- o czym gadacie? – spytał Niall przytulając się do mnie od tyłu. – o niczym ważnym- powiedziałam szybko i spojrzałam błagalnym wzrokiem na Zeydanę.

- ok. – uśmiechnął się. – a poznałyście już Amy?- spytał po chwili. Amy? Ah. Amy. Głupia ja. Przecież Horan mi o niej mówił. Czyli ,że mam nową koleżankę. Uhh. Malik i jeszcze ta wywłoka. Coraz mniej mi się tutaj podoba. – tak, tak. Miałyśmy okazję się poznać. – uśmiechnęłam się znacząco do Zey.

- miła jest – dopowiedziała mała. – strasznie – uśmiechnęłam się do niej.

- dobra, to ja idę na górę , muszę iść zdać relacje z podróży pani Soul.  - odparłam i niechętnie wyrwałam się z uścisku Niallera, a jemu to się najwyraźniej nie spodobało bo złapał mnie za rękę i mocno do siebie przytulił.

- JAKIE TO ROMANTYCZNE – powiedziała Amy ze swoim denerwującym  brytyjskim akcentem. Serio Niall? Serio? Jest tysiąc innych dziewczyn na świecie , a ty zaprzyjaźniłeś się z Amy? Błagam.

- no to chodźmy Dani, bo mama będzie zła. – udała Zey i pociągnęła mnie za sobą na górę.

- dzięki. Jeszcze sekunda w pokoju z nią i byłoby źle.- powiedziałam kiedy byłyśmy już  same w pokoju.

- zauważyłam – zaśmiała się. – wiem że miałyśmy zadzwonić do mamy, ale zrobimy to później . A teraz czas na rozmowę. – dodała.

- z chęcią, ale proszę cię, nie o niej. – odpowiedziałam i położyłam się na łóżko.

- jesteś z Niallem? -spytała prosto z mostu. Jestem? Nie wiem. – Nie mam pojęcia – odpowiedziałam jej szczerze. –  A nie jesteś czasem za młoda na to żeby interesować się takimi sprawami? – zmieniłam temat. – mam 17 lat , Dani. A ty znowu zmieniasz temat – upomniała mnie. – sama nie wiem co do niego  czuję, w sensie, wiem, ale nie jestem pewna czy on to odwzajemnia, znaczy.. jestem pewna, ale no wiesz.. Amy no i Malik.. wciąż coś do niego czuję.. – przyznałam się.

- czujesz coś do tego kretyna który złamał Ci serce?! – oburzyła się . – hej, on wcale nie jest kretynem. Miłości się nie wybiera, a że złamał mi serce na oczach wszystkich to.. trudno. Wcale nie mam go za kretyna.- skłamałam.

- dobra, nie mówmy o nim. Porozmawiajmy o .. Harrym. – zarumieniła się.

- podoba Ci się Harry? Zey! Zakazuję Ci się w nim zakochiwać! – odpowiedziałam niemal natychmiast.

- serio? Mam się nie zakochiwać? To ta sama osoba która przed chwilą mówiła że miłości się nie wybiera? – zaczęła się śmiać. – Zeydana, to wcale nie jest śmieszne. Harry nie jest dla ciebie. On ma 20 lat! Nic z tego! Nie ma w ogóle mowy , żebyście byli razem. Rozmowa zakończona. – wstałam z łóżka i podeszłam do okna.

- ale dlaczego? To tylko 3 lata różnicy, wcale nie tak dużo.. – próbowała mnie przekonać.

- Tylko? Aż. Harry jest w One Direction. Pomyśl ile dziewczyn chciałoby z nim być. A teraz wyobraź sobie że jednak jesteś z nim , i te wszystkie dziewczyny zaczynają cię nienawidzić. Piszą do ciebie bzdury, że jesteś brzydka, popieprzona i życzą śmierci tobie i twojej rodzinie. Fajnie? Nie bardzo. I rozumiesz teraz dlaczego nie chcę żebyś z nim była? Wiem, Hazz jest przystojny. Ale spójrz na siebie. Jesteś piękna, gdzieś tam czeka na ciebie twój książę , a ty go nie poznasz, bo będziesz zbyt zajęta uganianiem się z Harrym, który w końcu zrozumie że się mu podobasz i będzie się starał o to żebyś o nim zapomniała, a ty odbierzesz to jako znak od niego i będziesz dalej żyła w świadomości że cię kocha.    Tak nie można Zey.. Chcę dla ciebie jak najlepiej, przecież wiesz. – usiadłam obok niej i przytuliłam ją delikatnie.

- dobra, na razie dam sobie spokój, ale co jeśli to on jest moim księciem? – spytała ze łzami w oczach.

- jeśli to on, to będziesz wiedziała. – uśmiechnęłam się do niej pięknie.

- porozmawiasz z nim ? – zapytała, a po jej policzku spłynęła łza. – porozmawiam. – odpowiedziałam. Nasza rozmowa na tym się skończyła, potem zadzwoniłyśmy do mamy Zey, i zapewniłyśmy ją, że wszystko u nas okej, a potem zeszłyśmy na dół i korzystając z tego że nie ma chłopaków a co najważniejsze , nie ma Amy, zamówiłyśmy pizzę i włączyłyśmy sobie film.

Rozdział 20

Dobrze robię? Nie mam pojęcia. Jestem kretynką, przecież miałam się nie odzywać, miałam uciec i o nich zapomnieć. Wpakowałam się. Ale może jest jeszcze szansa?

- o czym tak myślisz księżniczko?- uśmiechnął się Hazz.

- ah, strasznie się cieszę że jest okej. No i myślałam o tym , że może.. poszlibyśmy do wesołego miasteczka? – skłamałam. W sumie, to to wesołe miasteczko nie jest złe. Ale może uda mi się wykręcić.. zdążyłabym się spakować i dotrzeć na lotnisko..

W końcu chłopcy ustalili że do wesołego miasteczka pójdziemy jutro, bo chcą się mną nacieszyć, czyli mój plan nie wypali.. Kiedy doszliśmy do domu Zey, chłopcy od razu rzucili się do mojego pokoju i zaczęli mnie pakować.

- co robicie?- spytałam zdziwiona.

- przeprowadzasz się , do nas – odpowiedzieli równocześnie. – nie ma mowy!- powiedziałam niemal natychmiast. Harry spojrzał na mnie zasmucony.

- dlaczego? – spuścił wzrok. Bardzo chciałam do nich wrócić, ale .. Zayn. Tak naprawdę, to przez niego chciałam wyjechać. Zranił mnie. Jak jeszcze nikt nigdy, ale nie chcę o tym nikomu mówić..

- Danielle, wszystko będzie dobrze. Jak chcesz możesz spać w moim pokoju.. – uśmiechnął się Nialler. Oh, czuje się strasznie, zrobiłam Niallowi nadzieje, chociaż tak bardzo nie chciałam, żeby się we mnie „zakochał”. To takie trudne, czuję się jakbym zdradzała Zayna, chociaż tak naprawdę nie jesteśmy razem, a on nie odezwał się do mnie nawet słowem od kiedy powiedział w TV że jest z Perrie.

- nie, naprawdę, nie skorzystam. Może innym razem.. strasznie źle się czuję..  - wykręciłam się. Oczy Nialla , które przed chwilą były radosne, zmieniły się i teraz było w nich widać smutek i wielki zawód. Nienawidzę kiedy jest przeze mnie smutny, te jego cudowne niebieskie oczy ,które patrzą na mnie z taką pasją, są teraz zgaszone, smutne i to wszystko moja wina. Czuje się jak idiotka.

- dobra co tam, wezmę jakąś tabletkę , spakuję się i zaraz ruszamy – uśmiechnęłam się do niego słodko. Dobra, zaryzykuję, dla niego.. ale co zrobię z Zey?Przecież nie mogę jej zostawić samej..

- czyli ze spędzę cały dzień z One Direction? O mój boże! – wykrzyczała radośnie dziewczyna. Więc problem rozwiązał się sam, nawet lepiej.

Szybko pakuję moje rzeczy i wykonuję szybki telefon do mamy Zeydany informując ją że razem z jej córką przenocujemy w domu moich znajomych,po czym zabieram nasze walizki i pakuje je do samochodu Louisa. Do domu chłopaków docieramy w jakieś półtora godziny, głównie przez korki no i przez co chwilę zatrzymujące nas fanki. Przez całą drogę modlę się żeby jakimś , cudownym sposobem, Malik znikł z domu i wrócił dopiero za 2 tygodnie, kiedy akurat byłybyśmy w domu. Niestety,  już z daleka zauważam jego sylwetkę zmierzającą do drzwi wejściowych ich domu i wkurzona odwracam wzrok. Jakoś to zniosę, w końcu nie muszę się do niego odzywać, jakoś to będzie, najważniejsze żeby nie zostać z nim sam na sam.

Wysiadam powoli z samochodu, i od razu chowam się za Horanem, modląc się żeby Malik mnie nie zauważył. Wchodzimy powoli do domu a ja szybko wbiegam na górę, do mojego pokoju, rzucam walizkę na łóżko i zamykam się w łazience.

Rozdział 19

- wracam. – oznajmiłam Zeydanie. – wracasz? Do chłopaków?- ucieszyła się.

- do domu, do Polski. – powiedziałam i zaczęłam pakować rzeczy do torby. – dobrze. – odpowiedziała smutno. – wiem że się spieszysz, ale mama prosiła mnie żebym odebrała swój dowód na poczcie, a ja strasznie boje się iść tam sama, więc chciałam zapytać, czy nie poszłabyś tam ze mną. Oczywiście, jeśli odmówisz, zrozumiem.. – spojrzała mi w oczy. Nie miałam serca jej odmawiać, w końcu , była dla mnie ważna. Pomogłabym jej nawet gdybym nie mogła.

- jasne – przytuliłam ją mocno do siebie.

Przebrałam się w coś lekkiego, bo na dworze było chyba z 35 stopni i ruszyłam z Zeydana w kierunku poczty. Mała przez całą drogę się dziwnie uśmiechała.

- coś Cie tak śmieszy? Jestem brudna, czy coś? – zapytałam.

- nie , nie tylko .. mam ochotę na lody. Zatrzymamy się na chwilę przy lodziarni? Albo wiesz co? Ja po nie pójdę a ty tutaj poczekaj. – powiedziała szybko i pobiegła w kierunku wozu z lodami.  Dziwne, ale ok. Usiadłam na ławce i wypatrywałam Zey. Bardzo długo nie przychodziła, więc zaczęłam się poważnie o nią martwić. Wyciągnęłam komórkę i spróbowałam się do niej dodzwonić. Jednak bezskutecznie. Cholera, mała gdzie ty jesteś?!

Nagle dostrzegłam jej szczupłą sylwetkę. Nie szła sama,obok niej szli Harry , Niall , Lou i Liam. O mój boże. Co mam robić? Mam ochotę stąd uciec, ale wiem z doświadczenia że Lou i tak by mnie złapał.

- Danielle. – uśmiecha się Harry. Milczę. Nie chcę z nimi rozmawiać. Cokolwiek by powiedzieli, nie odezwę się do nich.

- idziemy Zey? – mówię nie zwracając uwagi na chłopców.

Mała spojrzała na mnie jak na wariatkę. Posłałam jej karcące spojrzenie. Mam wielką ochotę na nią nawrzeszczeć , ale w ostatnim momencie się powstrzymuję.

- Danielle – powtórzył Lou. – daj nam 10 minut. Jeśli po tych 10 minutach nadal nie będziesz chciała nas znać, zrozumiemy. – dodał Liam.

- fine* – powiedziałam obojętnym tonem.

- nie byłaś zabawką, kochamy Cię. Nasze fanki są .. zazdrosne. Nie chcieliśmy żeby były w stosunku do ciebie niemiłe. Dziewczyna Liama też ma przez to kłopoty. Tak samo Eleanor- moja dziewczyna. Chcieliśmy Ci powiedzieć ale później. Jesteś ważna, zrozum to. – wytłumaczył mi Lou.

Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć, ale uwierzyłam. Wiem że to prawda. Chłopcy uważnie mnie obserwowali. Zupełnie nad sobą nie panując rzuciłam się na nich i mocno wszystkich przytuliłam. Kiedy już chciałam ich od-tulić, Horan podszedł do mnie i jeszcze raz mocno mnie przytulił.

- kocham cię – wyszeptał mi do ucha. – musimy dużo nadrobić. – uśmiechnęłam się do niego słodko.

________________

*fine – dobrze.

Przepraszam że tak długo nic nie pisałam, ale to przez te święta. :D

Już wróciłam i postaram się pisać częściej. Kocham was <3

Przeczytałeś= Skomentuj.