Archiwum dla Marzec, 2013

Rozdział 18

- muszę iść – wyrwałam się z jego uścisku. – przecież dopiero co się spotkaliśmy.. – złapał mnie za rękę.

- muszę iść- powtórzyłam i ruszyłam przed siebie. Po kilku minutach dogoniła mnie Zeydana.

- nie wiedziałam że znasz ich aż tak. – zaśmiała się. – daj spokój mała, to nic takiego, zwykłe nieporozumienie. Nie mówmy o tym, proszę. – powiedziałam nie patrząc jej w oczy. Myślałam że już mi przeszło, ale najwyraźniej się pomyliłam.

Kiedy przyszłyśmy do domu od razu rzuciłam torby i poleciałam do łazienki. Zrobiłam sobie relaksacyjną kąpiel i wysuszona, odświeżona i pachnąca udałam się do mojego pokoju.

-   A co jeśli on sobie coś zrobi?! – zapytałam samą siebie. – To nie możliwe.Przecież on nic do ciebie nie czuje. To tylko udawanie, pewnie zrobiło mu się przykro, że się dowiedziałam tak szybko o tej całej szopce i chce mną jeszcze trochę po pomiatać? Po co on mnie całował? Czy tak robią ludzie którzy nic do siebie nie czują? – mówiłam wciąż na głos.

- on Cię kocha. – powiedziała cicho Zeydana. –  co ty tutaj robisz? Kocha mnie? Kto ? Ja przecież nic nie mówiłam .. – skłamałam.

- no jasne, tylko mi się to przyśniło. Ludzie którzy nic do siebie nie czują nie przytulają się i nie mówią sobie że za sobą tęsknili. Mam 15 lat ale wiem co nieco o miłości , no i mam oczy. Widzę jak na siebie patrzyliście. Nie musisz udawać. – uśmiechnęła się.

No to wpadłam. A co jeśli ona komuś powie? Przecież wtedy mogą mnie namierzyć i chcieć się spotkać! Nie mogę do tego dopuścić. Zaraz się spakuję i wracam do Polski. Tam na pewno mnie nie znajdą.

- i nie musisz się martwić , nie powiem nikomu o tym że znasz One Direction. Obiecuję. – powiedziała. To dobrze, ale może będzie lepiej jeśli wyjdę? Tęsknię za Polską.. bardzo za nią tęsknię. Londyn jest piękny ale nie tak jak Warszawa. Postanowiłam. Wracam do Polski.

beautiful-selena-gomez3

Rozdział 17

Powoli wchodzę do środka, za panią Soul i rozglądam się na boki. Jest raczej bogata, no chyba że każdy w Londynie ma w salonie 3 plazmy. Na fotelu siedzi jakaś dziewczyna. Przyglądam jej się uważniej, jest naprawdę ładna.

- Zey to twoja nowa nauczycielka,proszę traktuj ją z szacunkiem i nie rób jej głupich numerów. Liczę na ciebie. – powiedziała pani Soul mocnym brytyjskim akcentem.

- dasz sobie radę?- uśmiechnęła się niewinnie dziewczyna. – jak najbardziej – posłałam jej uroczy uśmiech.

Po 20 minutach byłyśmy już same. Zey a właściwie Zeydana  okazała się być bardzo miła. Od razu znalazłyśmy wspólny język. Opowiadała mi o sobie, o swoim życiu i poprzednich nauczycielkach , do tego  cały czas powtarzała mi że jestem jedną z najpiękniejszych i najmilszych osób na ziemi. To przypomniało mi SMSa od Niallera. Faktycznie, zrobili źle, ale ja nie jestem taka. Nie chcę żeby się o mnie martwili. Sprawdziłam listę połączeń. 30 nieodebranych od Nialla, 25 od Liama , 17 od Lou i 89 od Harrego. Przeprosiłam Zey i przeszłam z salonu do kuchni żeby móc swobodnie porozmawiać. Stałam w oknie i gapiłam się na drzewo przez dobrą godzinę, w końcu  postanowiłam  oddzwonić do Hazzy.  Odebrał niemal natychmiast.

- Dani?!Gdzie jesteś? O boże tak strasznie się martwiliśmy! Oszalałaś?! Przecież masz złamaną nogę! Mogłaś sobie zrobić krzywdę! Danielle! Powiedz mi gdzie jesteś a ja zaraz do ciebie przyjadę. Dani! Powiedz coś! – darł się do słuchawki.

- cześć Harry. – powiedziałam cicho.

- wróć. – powiedział a jego głos się załamał. – daj spokój Harry, nie musisz mnie okłamywać. Wiem że jesteście One Direction, wiem że byłam zabawką, dlatego postanowiłam wyjechać. Nie wrócę i wiem że to nie ma dla was  większego znaczenia i naprawdę nie musisz udawać że wam na mnie zależy.. proszę Cię tylko o to żebyś przeprosił ode mnie ciocię i podziękował jej w moim imieniu za to że mogłam u niej mieszkać. Jeśli chodzi o was to obiecuję że nie powiem nikomu o tym co zaszło. Miło było choć przez chwilę czuć się wyjątkowo. Pa Harry. – rozłączyłam się. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Nawet nie zauważam stojącej przede mną Zey która trzyma mnie za dłoń i  próbuje  pocieszyć. Przygryzam wargę i próbuję powstrzymać łzy. W końcu po długich staraniach udaje mi się to. Ocieram łzy i uśmiecham się do Zey.

- Danielle? Wszystko dobrze? – spytała mnie zaniepokojona.

- bardzo dobrze. Mam ochotę skakać ze szczęścia – skłamałam. – to co? Oglądamy jakiś film?  Titanic albo .. Love Actually?- wymawiając tytuł ulubionego filmu Hazzy mój głos zadrżał ,jednak w porę zdążyłam się opanować i nie wybuchnąć płaczem.

- jasne – ucieszyła się Zey. Postanowiłam nie myśleć o chłopakach. Było minęło i już nie wróci. Byłam zabawką. To wszystko.

- mogę Cię o coś zapytać? – spytała mnie Zeydana kiedy leżałyśmy na sofie objadając się popcornem i oglądając Titanic. – pewnie – odpowiedziałam z ustami pełnymi popcornu.

- skąd znasz One Direction? – spojrzała mi w oczy. To znów powróciło.  - nie wolno mi o tym mówić. Obiecałam to im. – powiedziałam szybko i wepchałam sobie do buzi więcej popcornu. Na szczęście o nic więcej nie pytała.

 

 

Minął rok. Pogodziłam się z tym. Zmieniłam numer i zaczęłam wszystko od nowa.

 

- mogę Ci zrobić zdjęcie? – spytała podekscytowana Zeydana. – pewnie , ale po co Ci tyle moich zdjęć? – zaśmiałam się. – jak dorosnę, będzie taka jak ty. – uśmiechnęła się do mnie.

@Zeydana69:  Oh you are so beautiful @DaniPayne! :)

Postanowiłyśmy wrócić do domu. Szłyśmy ulicami Londynu obładowane torbami i śmiałyśmy się z siebie nawzajem. Nagle stanęłam jak wryta. Z daleka dojrzałam znajomą mi postać.

- zasłoń mnie proszę! – schowałam się za Zey. – o co chodzi? – zdziwiła się.

- Niall. Z One Direction idzie w naszym kierunku – odpowiedziała sama sobie. Szybko założyłam na nos okulary i spuściłam głowę.

Na szczęście Niall nie zwrócił na nas większej uwagi, aż do czasu.

- przepraszam, ale jestem twoją wielką fanką. Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? – zawołała za nim Zey. Oh uduszę Cię! Uduszę! Wszystkie wspomnienia wróciły. Jak dobrze że kupiłam sobie te okulary.

- Danielle? Zrobisz nam zdjęcie?- spytała entuzjastycznie mała. – tak pewnie – powiedziałam próbując trochę zmienić mój głos.

- Danielle – powiedział cicho Niall. – cześć Niall. – zdjęłam okulary z oczu i posłałam mu wymuszony uśmiech. Cieszę się że go widzę, ale mam też ochotę stąd uciec. Proszę, proszę proszę! Zabierzcie mnie stąd!

- jak się masz? – spytał już nieco głośniej. – lepiej niż kiedykolwiek – opowiedziałam starając się żeby mój głos zabrzmiał jak najbardziej wiarygodnie.

- ciesze się. – uśmiechnął się. Chyba uwierzył. – mogę cię przytulić? – spytał mnie po chwili. – ja nie .. ja ..  - zaczęłam się plątać. Niall nie zwracając na nic uwagi podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.

- strasznie za tobą tęskniłem.  - wyszeptał mi do ucha.  - ja za tobą też.- te słowa same wyszły z moich ust. Nie planowałam tego powiedzieć, chciałam tylko żeby został.. bardzo chciałam.

Rozdział 16

Wysiadam z autobusu 14 przystanków dalej. Gdzie jestem? Nie mam pojęcia. Rozglądam się wokół i nagle spostrzegam że stoję pod Big Benem. A więc Londyn. Co ja zrobię sama w Londynie ze złamaną nogą? Siadam na ławce i wybucham niekontrolowanym płaczem. Nie zwracam na uwagi na przechodniów którzy gapią się na mnie jak na idiotkę. Wszystko się zawaliło. Mogłam się tego spodziewać. Od początku mnie oszukiwali.. a ja głupia myślałam że jestem wyjątkowa, że coś w końcu dla kogoś znaczę…

Coś za wibrowało w mojej kieszeni. Wyciągnęłam telefon i odtworzyłam SMS od Nialla

OD: Horan.
16-03-13 || 18:33 (GMT 0 , London, UK)

Danielle, daj mi szansę..

Wiem że nie jestem zbyt ładny, ani inteligentny, ale mam wielkie serce i kocham Cię, kocham. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.Uwierz mi, chciałem Ci powiedzieć ale nie mogłem, obiecałem to chłopakom.. Kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłem, a właściwie złapałem, oszalałem. Patrzyliśmy sobie w oczy, a ja pomyślałem że w końcu znalazłem kogoś idealnego dla mnie. Twoje cudowne oczy i dołeczki w policzkach kiedy się uśmiechasz. Proszę, powiedz mi gdzie jesteś.. chcę Cię przeprosić, tak normalnie, a nie przez SMS. Chcę znowu spojrzeć w twoje cudowne oczy. Kocham Cię..

Tak bardzo chciałabym być przy nim.. być w jego ramionach, patrzeć w jego oczy.. ALE NIE MOGĘ. NIE POTRAFIĘ. Rozglądam się wokół i z daleka dostrzegam dużą białą kartkę.

 

ZATRUDNIĘ NAUCZYCIELKĘ JĘZYKA POLSKIEGO OD ZARAZ.                TEL. 07871796120

Bez wahania wybieram numer i po chwili słyszę już głos miłej pani która tłumaczy mi na czym będzie polegać moja praca.  Z radością odkładam słuchawkę i podnoszę się z ławki. Podążam chodnikiem na adres który przesłała mi pani Soul i już po kilkunastu minutach znajduję się pod jej domem.

 

 

 


Rozdział 15

- proszę Cię. – spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczami. Mimo tego jak mnie oszukali nadal go kocham. Nadal mi na nim zależy. Bardzo.

- wyjdź. – powtórzyłam łamiącym głosem.

- wyjdę, ale jeśli  obiecasz mi że jeszcze się nad tym zastanowisz. – ujął moje dłonie w swoje.

- postanowiłam. Wyjeżdżam. – mój głos całkiem się załamał a po policzkach spłynęła łza.

- kocham cię. Daj mi szansę. – pocałował mnie czule. Tak bardzo chciałam go przytulić, powiedzieć mu że go kocham, ale nie mogłam. Nie potrafiłam.  To takie trudne. Stoję przed nim i nie mogę się ruszyć. Nie mogę nic powiedzieć. Nie mogę trzeźwo myśleć. Mam ochotę zniknąć.

- nie potrafię. – odpowiedziałam i nie myśląc nad tym co robię wtuliłam się w niego. Jego dotyk całkiem mnie uspokaja. Teraz myślę już tylko o nim. Powoli zamykam oczy i odlatuję.

Budzę się nadal w jego ramionach, ale nie w tym samym miejscu, musiał mnie przenieść na łóżko. Zaraz, zaraz.. co ja robię? Przecież jestem z Zaynem i .. od razu przypomina mi się wczorajsze popołudnie. Malik który mówi że jest z Perrie, One Direction i Niall.  Momentalnie się podnoszę. Podchodzę powoli do okna i opieram się czołem o szybę. Co ja wyprawiam? Co tutaj się w ogóle dzieje?

Podchodzę do szafy i wyjmuję z niej ogromną torbę. Upewniam się , że Niall śpi i zaczynam wrzucać do torby wszystkie moje rzeczy.  Ubieram się szybko i wychodzę z domu. W takich momentach żałuję że nie mam prawa jazdy. Z torbą i kulami idę powoli w kierunku przystanku autobusowego. Byłoby łatwiej gdyby ktoś mi pomógł, ale ja nie chcę pomocy. W końcu pod przystanek podjeżdża upragniony autobus. Kierowca mimo mojego zapewniana że sobie poradzę, pomaga mi wejść i po chwili ruszamy.

elounor

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

Bardzo bym prosiła o komentarze, to tylko 5 sekund,was nie zabije,  a mnie to bardzo ucieszy :) .

spójrzcie co znalazłam, cudowne ♥

Rozdział 14

Budzę się rano i próbuję wstać, ale nie mogę znaleźć moich kul. Rozglądam się po całym pokoju i nic. Nigdzie ich nie ma.

- chłooooopcy! – drze się na cały dom,ale nikt nie odpowiada. Gdzie jesteście moi przyjaciele kiedy was potrzebuję?! Więc pozostaje mi zostać tu nie wiadomo ile nudzić się i gapić w sufit. Super.

Usłyszałam pukanie do drzwi. – Dani? Wołałaś? – spytał Niall.

- tak, tak. Proszę cię,pomóż mi , nie wiem gdzie są moje kule. – powiedziałam błagalnym głosem. Niall , Niall , Niall. Ktoś Ci mówił że jesteś seksowny? Te twoje urocze sweterki , nieskazitelna cera , piękne blond włosy, jeszcze piękniejsze oczy  i te twoje spodnie. Szkoda że ten pocałunek to tylko moja wyobraźnia..

- nigdzie ich nie ma ,ale jeśli chcesz mogę Cię zanieść na rękach, na dół. – zaproponował. – tak!taak! – wykrzyczałam entuzjastycznie.  Zaśmiał się. Super, znowu zrobiłam z siebie idiotkę? Najprawdopodobniej.

- chciałem cię jeszcze raz przeprosić za to co powiedziałem, głupio się zachowałem , naprawdę tak nie myślę. Jesteś dla mnie ważna.. to znaczy, dla nas wszystkich. I możesz sobie nosić moje rzeczy kiedy chcesz.. nie mam nic przeciwko. – powiedział i lekko się speszył.

- nic się nie stało, Niall. Rozumiem że byłeś zmęczony, a ja nie powinnam zabierać twojego swetra bez uprzedzenia, ale nie wiedziałam że jest Twój.. Najlepiej będzie jak po prostu o tym zapomnimy. Było minęło , nie wróci. Przyjaciele? – wyciągnęłam do niego dłoń. A on zamiast ją złapać , wziął mnie na ręce. – Przyjaciele- uśmiechnął się do mnie słodko. Ah za ten uśmiech dałabym się zabić. A jego zapach. Pachnie cudownie. Przecudownie. Korzystając z okazji dokładnie przyjrzałam się jego twarzy. Cudowne błękitne oczy, przez które zrobiłam sobie wiochę, słodkie usta których nie całowałam na prawdę, co nie zmienia faktu że są słodkie no i ta jego jasna cera. Niall z pewnością nie jest Brytyjczykiem. Wygląda jak Irlandczyk , ciekawe czy rzeczywiście nim jest.

- Nialler? Pochodzisz z Irlandii? – spytałam nieśmiało. – aż tak to widać? – zaśmiał się. – raczej tak – odpowiedziałam mu. Dotarliśmy do salonu , a Niall położył mnie ostrożnie na kanapie.

- zrobić Ci coś do jedzenia? – spytał troskliwie.

- z chęcią. – uśmiechnęłam się.

Oglądaliśmy MTV , zajadaliśmy się kanapkami i rozmawialiśmy na różne tematy. Dostałam sms’a od Zayn’a.

 

OD: Malik :*
16-03-13 || 12:33 (GMT 0 , Wolverhampton, UK)

Przepraszam kochanie ,  że tak cię zostawiłem,                                   ale mamy do załatwienia ważną sprawę.                                     Niedługo wrócę. Kocham cię i tęsknię :)

- tak właściwie to kim wy dla siebie jesteście ?  - spytałam Nialla.

- przyjaciółmi, po prostu mieszkamy razem bo jesteśmy ze.. ze sobą zżyci. No wiesz, nie wytrzymujemy bez siebie ani minuty. Tak w ogóle to strasznie za nimi tęsknię. – wytłumaczył mi. W sumie to nawet logiczne.

- strasznie się cieszę że was poznałam – uśmiechnęłam się do niego.

- my też, musisz wiedzieć że możesz nam w 100% ufać. Kochamy Cię i nigdy byśmy cię nie okłamali. Jesteś naprawdę, naprawdę, naprawdę ważna. Dla mnie jesteś najważniejsza – spojrzał mi w oczy. Znowu mi się to śni? Proszę nie.

- wiem Niall wiem, wy też jesteście dla mnie ważni. Bardzo bardzo ważni.   – odpowiedziałam próbując nie patrzeć się w jego oczy.Odwrócił wzrok. Uff, udało się.

- to co? Przytulas ? – rozłożył ręce. Uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam się do blondasa.

- Przyznajcie się! Macie dziewczyny? – powiedział głos kobiety z telewizora.

- tylko ja, zayn i lou. – odpowiedział dziwnie znajomy mi głos. Wzięłam pilot do ręki i pogłośniłam telewizję.

- można wiedzieć jak mają na imię? – spytała ponownie.

- Eleanor – odpowiedział Lou.- Danielle – powiedział Liam.- Perrie – uśmiechnął się Zayn. CO?! CO?! CO?!- impossible!  - spojrzałam na Nialla.

- nie Dani, to nie tak , my .. ja .. to naprawdę nie tak jak myślisz.- zaczął się tłumaczyć. – daj sobie spokój Niall! ” Kochamy Cię, jesteś najważniejsza ” daruj sobie! Jutro wracam do Polski. Nie mogę uwierzyć że mi to zrobiliście.. – powiedziałam przez łzy. Wstałam i zaczęłam skakać w kierunku mojego pokoju.

- Dani! To nie tak! My chcieliśmy Ci powiedzieć! Proszę daj nam to wyjaśnić – błagał Niall.

- nie ma co wyjaśniać. Ja wszystko rozumiem. Wszystko. Chcieliście się mną pobawić.. to tyle, daj mi spokój. – powiedziałam zamykając mu drzwi przed nosem. Przytrzymał je nogą i wszedł do środka , a potem podszedł do mnie i czule mnie pocałował.

- proszę. Błagam. Nie zostawiaj mnie. Jesteś dla mnie wszystkim. – powiedział ze łzami w oczach. Czy to się naprawdę dzieje? Niall mnie pocałował? Chłopcy mnie okłamali , a Zayn powiedział że jest z Perrie? Tak, to prawda. To co zrobili chłopcy jest .. straszne. Nie rozumiem czemu to zrobili. Nie panuję nad sobą.

- Nie Niall. To koniec. Wracam do Polski. To postanowione.  - powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami. – wyjdź. – próbowałam zapanować nad swoim głosem.

Rozdział 13

- Danielle! Wszystko dobrze?! Jak się czujesz?! Tak strasznie cię przepraszam! Nie chciałem tego powiedzieć! Hej? Dani. Słyszysz mnie? – mówił szybko Niall i potrząsał mną we wszystkie strony.

- co się dzieje?- powiedziałam cicho , a potem poczułam przeszywający ból w nodze.

- jesteś takim idiotą Niall! Mogła się nie obudzić! Gdzie ty masz mózg?- krzyczał wzburzony Harry.

- co się stało? – spytałam Niall’a.

- Przewróciłaś się i straciłaś przytomność. Przeze mnie. Przepraszam że na ciebie nakrzyczałem. – odpowiedział speszony.  - zaraz, zaraz .. przecież ty.. oh.. – zrozumiałam. Niall wyznał mi miłość ,ale w śnie. To był sen. Czyli Zayn wcale ze mną nie zerwał i wcale nie ma mnie dość ! To świetnie. Podniosłam się z ziemi i delikatnie przytuliłam mojego chłopaka.

- wszystko dobrze Dani?- zapytał swoim pięknym głosem.  - w jak najlepszym. – chciałam wstać  , ale kiedy się podniosłam , ból w nodze wrócił .

- chyba jednak nie – powiedział zmartwiony Liam. – powinniśmy pojechać z nią do szpitala, to nie wygląda dobrze. Noga jest cała we krwi, a co jeśli się wykrwawi? A co jeśli noga się zakazi? – zaczął panikować Hazz.

 

Zayn zaniósł mnie na rękach do wozu i pojechaliśmy razem z Harrym, Lou , Liamem i Niallem do najbliższego szpitala.  Prosiłam ich żeby zostali i mówiłam że nic takiego się nie stało, ale nalegali więc nie miałam nic do gadania.

Moja noga okazała się być złamana. Jestem uwięziona. Przez 2 tygodnie będę chodzić tym gipsowym czymś. To straszne. Ale mam nauczkę. Następnym razem kiedy przyjdzie mi do głowy wbieganie po schodach z zapłakanym oczami, strzelę sobie w głowę wiatrówką.

- o czym tak myślisz? – spytał  Zayn  i zaczął się śmiać.

- o niczym specjalnym i z czego Ty się śmiejesz ?  - zdziwiłam się.

- śmiejesz się do sufitu , to dziwne kochanie . – wytknął mi język.

- a co mam innego robić? Jestem kaleką.  - zaczęłam wymachiwać zdrową nogą w powietrzu.

- Jesteś kaleką. Moją własną kaleką. – uśmiechnął się do mnie słodko. – tylko twoją – odwzajemniłam jego uśmiech.

 

Rozdział 12

- obejrzymy jeszcze jakiś film! – nalegali chłopcy.  - jasne, każda sekunda spędzona z wami to dla mnie przyjemność – uśmiechnęłam się.

- wiecie, kiedyś oglądałem taki film o chłopaku  który zakochał się w dziewczynie swojego przyjaciela , ale nie mógł z nią być bo ona go nie kochała i .. – zaczął opowiadać Harry.

- dobra, to ja idę się położyć, jest po 4 a ja padam z nóg . – przerwał mu Niall. Kiedy odchodził , spojrzał na mnie swoimi smutnymi oczyma , aż miałam ochotę do niego podejść i po prostu go pocałować.

- my chyba też się zbieramy , co myślisz kochanie? – głos Zayn’a sprowadził mnie na ziemię.

- tak, pewnie. – odpowiedziałam choć nie miałam zielonego pojęcia o co mnie zapytał.

 

Po 40 minutach leżę już bezpieczna w jego ramionach. Robiąc kółeczka na jego torsie, przypominam sobie za co go kocham. Wydaje się być zwykły, przeciętny, ale wcale taki nie jest. Czuły, zabawny, czasami bezczelny, uroczy, czarujący , przystojny.. Idealny.

- o czym myślisz? – spytał mnie. – o Tobie – uśmiechnęłam się pięknie.

- to nie myśl. – powiedział sucho i odwrócił się do mnie plecami. TO się naprawdę stało ,czy to tylko mój chory wymysł?

- Zayn? – spytałam cicho. – co? – odpowiedział nerwowo. – dobrze się czujesz? .

- lepiej będzie jak pójdziesz spać gdzieś indziej, najlepiej do swojego pokoju. Ah i to koniec z nami. Mam cię dość. To dobranoc. – powiedział ” miło” po czym wstał i otworzył mi drzwi.

- ja.. zrobiłam coś nie tak? Zayn?  Wszystko okej? – próbowałam dowiedzieć się  o co chodzi, ale bezskutecznie. Nie mogłam do niego dotrzeć. Po prostu wyrzucił mnie ze swojego pokoju, jak śmiecia.  Położyłam się w swoim pokoju i zaczęłam płakać. Płakałam całą noc.

Budzę się następnego dnia i schodzę na dół. Nikogo nie ma w domu , a na lodówce wisi wielka biała kartka na której jest napisane wielkimi czarnymi literami ” YOU ARE NOBODY. ” Sprawdzam wszystkie pokoje i nic. Wszędzie pusto. To sen? Jeśli tak to chcę się obudzić. Proszę!

selena-gomez-sweet-selena-gomez-16450972-331-481

Rozdział 11

- Przepraszam Niall. Bardzo Cię przepraszam, nie chciałam żeby to tak wyszło.. kocham Cię, bardzo Cię kocham, ale tylko jak .. przyjaciela. Może trochę mocniej niż Hazzę, ale wciąż jak przyjaciela. – skłamałam.

- spokojnie Danielle, spokojnie. Wszystko jest okej. Ale proszę Cię nie mów Zaynowi o naszym pocałunku. Jesteśmy jak bracia, nie chcę żeby był na mnie zły. Powiem mu, ale jeszcze nie teraz. Mogę Ci zaufać? – popatrzył mi w oczy.

- jasne. Nic mu nie powiem. Obiecuję. – uśmiechnęłam się do niego pięknie.

- jesteś najlepsza. Pamiętaj że zawsze możesz do mnie przyjść z jakimkolwiek problemem. Możesz mi powiedzieć wszystko. Nawet te najgorsze rzeczy . – poruszał znacząco brwiami.

- cicha woda brzegi rwie! – zaczęłam się śmiać.

- wcale nie jestem taki cichy ! – oburzył się.

- no właśnie nie jesteś, a wydawałeś mi się taki spokojny. No cóż, pozory mylą. To idę do moich spokojnych i cichych chłopców, a ciebie zostawię tu samego, mama nie pozwalała mi przebywać w towarzystwie takich niedobrych mężczyzn jak ty. No wiesz, jestem zbyt delikatna.. – zaczęłam się z niego nabijać.

- oh proszę Cię! Oni grzeczni?  To nie ja upiłem Cię żelkami! – bronił się.

- blablabla, idź być złym chłopcem gdzieś indziej! – wytknęłam mu język.

- Dani? – spytał. – tak , tak wiem , jestem cudowna. – śmiałam się nadal.

- mogę Ci zrobić zdjęcie? – uśmiechnął się. – jasne.  - zgodziłam się.

 

 

 

 

@NIallOfficial:     @DaniPayne  You’re crazy , but we love u so so so so so so so so so  much :)  #polishgirlsarebeautiful

 

- też was kocham. – uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam.

- to co? Idziemy obejrzeć jakiś film z tymi złymi którzy siedzą na dole? – zaproponował.

- z przyjemnością, rybko. – zaśmiałam się.

 

Zeszliśmy na dół, obwieściliśmy wszystkim że jesteśmy pogodzeni , na co chłopcy bardzo się ucieszyli, a potem zrobiliśmy sobie popcorn i włączyliśmy film. Cieszę się że się ułożyło. Wszystko jest takie dziwne, jednego dnia moje życie zmieniło się o 180 stopni. Na lepsze.

 

Rozdział 10

- Danielle? – spytał Liam. – jestem – powiedziałam i szybko wstałam z łóżka.

- wszystko okej? Nie przejmuj się nim, jest zme.. Niall? Przeszkadzam wam w czymś? – zapytał radośnie. Czemu Liam się ucieszył że mógł nam w czymś przeszkodzić? Spojrzałam na Nialla. Nasze dłonie nadal były złączone. Cholera.

- nie, my tylko. Bo.. my.. eee.. – zaczęłam się plątać.

- trochę głupio wyszło, ale Dani ma skurcz w ręce. Wiem że to przeze mnie , więc chciałem jej pomóc rozprostować dłoń, ale to strasznie ją bolało, a potem przypomniało mi się że skurcz może puścić kiedy ściśnie się temu komuś palce, więc jej pomogłem. Musiałem jej jakoś wynagrodzić to że tak strasznie na nią nawrzeszczałem, wiem że to za mało Danielle ale to jeszcze nie koniec mojego odwdzięczania się- uśmiechnął się do mnie. Oh ,  nie masz pojęcia jak bardzo jesteś seksowny Niall! Nie masz pojęcia!

- naprawdę tak bardzo Cię boli? Pokaż mi no tutaj, zaraz się tym zajmę. – powiedział i ruszył w moją stronę. Puściłam niechętnie dłoń Niall’a i stanęłam tyłem do niego , a Liam próbował rozprostować moje palce. Cały czas udawałam przed nim że strasznie mnie boli , aż w końcu  poprosił Niallera żeby złapał mnie za drugą dłoń i dodał mi trochę otuchy.

- już lepiej? – spytał po chwili.

- tak, zdecydowanie. – udawałam dalej.  - no to ja już pójdę. Nie będę wam dłużej przeszkadzać. – powiedział i szybko uciekł z pokoju.

- co mu jest? – zapytałam Nialla i zaczęłam się śmiać.

- tak słodko się śmiejesz – wyszeptał mi do ucha.

- Niall ja .. – zaczęłam. – przestań Dani, przecież wiem.. nie mam na co liczyć. Ale pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji.