♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

HELLO.

 

Chciałam tylko powiadomić, że oficjalnie zawieszam swojego bloga, na czas bliżej nieokreślony głównie ze względu na to ,iż zrozumiałam że mój blog to szajs i zasługujecie na to żeby czytać coś o wiele lepszego, więc postanowiłam podać wam dwa linki do najlepszych blogów na świecie i mam nadzieję ,że nie będziecie miały do mnie żalu za to że odchodzę. Przepraszam, no i w razie gdybyście chciały o coś zapytać czy cokolwiek , podam też link do mojego aska. :  
http://ask.fm/WhatMakeYouBeautiful

 

A to adresy dwóch blogów o których wspominałam wyżej :


http://onedirection-lovestory.blog.pl/
 dużo rozdziałów ale niech was to nie zniechęci, bo czyta się wspaniale, piggy ma zdecydowanie wielki talent do pisania :)


http://tlumaczenie-danger.blogspot.com/
 to opowiadanie jest napisane w języku angielskim przez @JileyOverboard ale przetłumaczone jest też na język Polski ,przetłumaczone? ZAJEBIŚCIE PRZETŁUMACZONE! przez między innymi @DemStory oraz @DameBieber niestety opowiadanie dobiegło końca( :( ) ale … JEST DRUGA CZĘŚĆ :D  i mam nadzieję że będzie trzecia! :D

Link do drugiej części : 
http://tlumaczenie-dangersback.tumblr.com/

W drugiej części dziewczyny dopiero zaczynają tłumaczyć rozdziały , więc prosiłabym o nie naciskanie na nie czy coś w tym stylu.

 

Pozdrawiam, Łania.

Rozdział 22

 

Budzę się na czyiś ramionach. Otwieram powoli oczy i ku mojemu wielkiemu zadowoleniu , odkrywam że ramiona należą do Nialla. Zamykam z powrotem oczy i wtulam się w chłopaka.

Budzę się ponownie, ale już w łóżku, starannie otulona kocem. Oh, kochany blondasek, tak się o mnie troszczy. Spoglądam na zegar i nie wierzę własnym oczom. 20:33. Przecież kiedy oglądałyśmy film była 23:00 nie możliwe żebym spała tak długo. Szybko podnoszę się z łóżka, odświeżam się  i lecę na dół.

- no spójrzcie kogo my tu mamy, śpiąca królewna. – odezwał się Harry.

- no , gdyby Niall mnie tak przeniósł, jak ją to też bym spał 20 godzin. – zaśmiał się Lou, na co Niall się speszył i natychmiast spuścił wzrok.

- haha, bardzo bardzo śmieszne. – walnęłam ich teatralnie w ramię , po czym podeszłam do Niallera i usiadłam mu na kolanach. – już dobrze, blondasku. Zrobię ci naleśniki, a potem pojedziemy do kina i do wesołego miasteczka i gdzie tylko będziesz chciał , a oni za karę posprzątają cały dom i jeszcze zrobią nam kolację. – powiedziałam słodko głaskając Horana po głowie.

- kolację? Nie ma mowy. – zaprotestował Louis. – właśnie , nie ma mowy żebyśmy cokolwiek dla was ugotowali. – zatwierdził Harry.

- posłuchaj Styles, albo gotujesz, albo pożegnasz się z twoimi pięknymi loczkami. – zagroziłam mu.

- wiesz co, może jednak zrobimy wam tą kolację, w sumie może być fajnie, to ja już pójdę, pa. – powiedział jednym tchem i wybiegł z kuchni, a ja uśmiechnęłam się słodziutko do Lou.

- to co? Jedziemy? – wstałam i wyciągnęłam dłoń ku Niallowi.

- z przyjemnością – uśmiechnął się i ujął moją dłoń po czym delikatnie ją pocałował.

Spędziliśmy razem cudowny czas, po kinie poszliśmy do Nando’s a potem do wesołego miasteczka. Wracaliśmy już do domu, ale po drodze musieliśmy wjechać po Amy.

- Dlaczego mamy po nią jechać? Coś jej się stało? – spytałam kiedy Niall skończył z nią rozmawiać.

- Nie, wszystko u niej okej, ale zadzwoniła z  prośbą o podjechanie po nią, bo ” strasznie się nachlała ” a nikt nie może jej odwieść do domu, więc  muszę jechać po nią do Manchesteru, ale wysadzę cię koło domu jeśli chcesz. – odpowiedział.

- nie, nie trzeba. Chętnie spędzę z tobą jeszcze trochę czasu. – uśmiechnęłam się. Mam go zostawić sam na sam z pijaną Amy? Co to , to nie.

- więc, jesteście przyjaciółmi? – zapytałam, kiedy byliśmy już pod klubem i czekaliśmy na Amy.

- tak jakby. – wyznał niepewnie. – tak jakby? Czyli że czujesz do niej coś więcej? – postarałam się aby mój głos zabrzmiał naturalnie.

- nie, chodzi o to że .. jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. To znaczy ..bardzo ją.. no .. lubię ją. – odpowiedział nie patrząc mi w oczy.

- czyli.. jesteś w niej.. zakochany? – poczułam jak w moim gardle rośnie wielka gula. Miałam ochotę się rozpłakać, a jedyne co mnie powstrzymało to to że Amy właśnie wsiadła do auta.

- Hej Niall – zaszczebiotała wesoło i zaczęła go całować w policzki, kiedy w końcu skończyła ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę opowiadała nam jak było na imprezie, jak się świetnie bawiła, i jak bardzo żałowała że Niall jednak z nią nie pojechał. W końcu dotarliśmy do domu, a ja wysiadłam i nie oglądając się za siebie weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i zaczęłam płakać. Siedziałam na podłodze pod drzwiami i płakałam. Co ja sobie wyobrażałam? Że Niall będzie mój? Pewnie że nie. Miałam swoją szansę, ale ją zmarnowałam. Trudno, mówi się trudno żyje się dalej. Musze się otrząsnąć. W końcu to nie koniec świata, przechodziłam przez to nie raz, i za każdym razem sobie poradziłam, teraz nie będzie inaczej.

Wstałam i powoli udałam się do łazienki. Napuściłam wody do wanny i zanurzyłam się cała w ciepłej, przyjemnej wodzie. To jest to co lubię. Kiedy już odreagowałam ubrałam się w moje najwygodniejsze rzeczy i położyłam na łóżku.

- mogę wejść? – zapytał Harry ściszonym głosem.

- tak, jasne – uśmiechnęłam się. Loczek odwzajemnił uśmiech i położył się obok mnie obejmując mnie ramieniem.

- wiesz, chciałem z tobą pogadać. – powiedział jeszcze ciszej niż przedtem.

- nie ma sprawy, ale zdajesz sobie sprawę że możesz mówić do mnie normalnie? – zaśmiałam się.

- tak, tylko nie chcę żeby ona nas usłyszała – przestraszył się. – kto? . – ZEYDANA – odparł bezgłośnie.

Dobra, przyznaje, że zaczynam się go bać. Dokładnie  przyglądam się jego oczom. Są takie jak zawsze. Zielone i spokojne.

- boże Hazz, piłeś coś? A może brałeś ? Dobrze się czujesz? Nic nie nie boli?  Czemu zachowujesz się jak popieprzony? – zaczęłam zadawać mu tysiące pytań.

- nie , nic nie piłem ,nic nie brałem, ale czuję się jakbym właśnie to zrobił. Dani, ja się chyba zakochałem.. – spojrzał mi w oczy.

- zakochałeś? Proszę cię nie mów że w Zey. Błagam. – powiedziałam błagalnym tonem.

- nie w Zey.. w.. w tobie. – odpowiedział cicho i spuścił wzrok.

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

PRZEPRASZAM.

 

Serio przepraszam, że te rozdziały są takie nieregularne, ale nie mam po prostu czasu. Testy, Testy , Testy. Co prawda próbne, ale był stres no i była nauka. Postaram się przez przerwę napisać dwa, a nawet trzy rozdziały ( nic nie obiecuję ) ale nie wiem jak to będzie. Mam nadzieję że rozumiecie.

Pozdrawiam i dziękuję za to że czytacie.

__________________

JESZCZE RAZ, BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE.

Rozdział 21

Ucieszona tym że udało mi się uciec, zaczęłam się rozpakowywać. Kiedy już wszystko poskładałam, powkładałam do szafy i ogarnęłam, postanowiłam zejść na dół. Otworzyłam cicho drzwi i wyszłam z pokoju uważając na to żeby nie wpaść na Malika.

 

Weszłam do kuchni i odetchnęłam z ulgą. Nie było go, na lodówce wisiała kartka, z informacją że wyjeżdża na trzy tygodnie do Francji z Perrie. Ygh. Perrie. – Miłego pobytu. – mruknęłam cicho.

- co tak sapiesz słońce? – spytała mnie wysoka brunetka. – słucham? – odpowiedziałam, próbując sobie przypomnieć czy jest kimś kogo znam, lub kogo powinnam znać.

- pytałam, co sapiesz. Jezusie, te sprzątaczki są teraz takie ułomne. Ugh. No co tak stoisz pało! Lepiej bierz się do roboty, bo zaraz powiem komu trzeba że się opieprzasz. – wydarła się na mnie.

Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. – przepraszam bardzo, nazwałaś mnie ułomną czy tylko się przesłyszałam? – powiedziałam pewnym głosem.

- jasne że Cię nazwałam! A masz z tym jakiś problem lafiryndo?! – podeszła do mnie i popchnęła mnie na lekko do tyłu.

- Wiesz.. nie jesteś tego warta. – uśmiechnęłam się do niej i wyszłam z kuchni omijając ją szerokim łukiem. – Hej, Dani! – zawołała za mną Zey.- ale jej dowaliłaś! Myślałam że będziecie się bić, albo coś, a ty po prostu odeszłaś, ja bym tak nie potrafiła!- zaczęła się ekscytować.

- o czym gadacie? – spytał Niall przytulając się do mnie od tyłu. – o niczym ważnym- powiedziałam szybko i spojrzałam błagalnym wzrokiem na Zeydanę.

- ok. – uśmiechnął się. – a poznałyście już Amy?- spytał po chwili. Amy? Ah. Amy. Głupia ja. Przecież Horan mi o niej mówił. Czyli ,że mam nową koleżankę. Uhh. Malik i jeszcze ta wywłoka. Coraz mniej mi się tutaj podoba. – tak, tak. Miałyśmy okazję się poznać. – uśmiechnęłam się znacząco do Zey.

- miła jest – dopowiedziała mała. – strasznie – uśmiechnęłam się do niej.

- dobra, to ja idę na górę , muszę iść zdać relacje z podróży pani Soul.  - odparłam i niechętnie wyrwałam się z uścisku Niallera, a jemu to się najwyraźniej nie spodobało bo złapał mnie za rękę i mocno do siebie przytulił.

- JAKIE TO ROMANTYCZNE – powiedziała Amy ze swoim denerwującym  brytyjskim akcentem. Serio Niall? Serio? Jest tysiąc innych dziewczyn na świecie , a ty zaprzyjaźniłeś się z Amy? Błagam.

- no to chodźmy Dani, bo mama będzie zła. – udała Zey i pociągnęła mnie za sobą na górę.

- dzięki. Jeszcze sekunda w pokoju z nią i byłoby źle.- powiedziałam kiedy byłyśmy już  same w pokoju.

- zauważyłam – zaśmiała się. – wiem że miałyśmy zadzwonić do mamy, ale zrobimy to później . A teraz czas na rozmowę. – dodała.

- z chęcią, ale proszę cię, nie o niej. – odpowiedziałam i położyłam się na łóżko.

- jesteś z Niallem? -spytała prosto z mostu. Jestem? Nie wiem. – Nie mam pojęcia – odpowiedziałam jej szczerze. –  A nie jesteś czasem za młoda na to żeby interesować się takimi sprawami? – zmieniłam temat. – mam 17 lat , Dani. A ty znowu zmieniasz temat – upomniała mnie. – sama nie wiem co do niego  czuję, w sensie, wiem, ale nie jestem pewna czy on to odwzajemnia, znaczy.. jestem pewna, ale no wiesz.. Amy no i Malik.. wciąż coś do niego czuję.. – przyznałam się.

- czujesz coś do tego kretyna który złamał Ci serce?! – oburzyła się . – hej, on wcale nie jest kretynem. Miłości się nie wybiera, a że złamał mi serce na oczach wszystkich to.. trudno. Wcale nie mam go za kretyna.- skłamałam.

- dobra, nie mówmy o nim. Porozmawiajmy o .. Harrym. – zarumieniła się.

- podoba Ci się Harry? Zey! Zakazuję Ci się w nim zakochiwać! – odpowiedziałam niemal natychmiast.

- serio? Mam się nie zakochiwać? To ta sama osoba która przed chwilą mówiła że miłości się nie wybiera? – zaczęła się śmiać. – Zeydana, to wcale nie jest śmieszne. Harry nie jest dla ciebie. On ma 20 lat! Nic z tego! Nie ma w ogóle mowy , żebyście byli razem. Rozmowa zakończona. – wstałam z łóżka i podeszłam do okna.

- ale dlaczego? To tylko 3 lata różnicy, wcale nie tak dużo.. – próbowała mnie przekonać.

- Tylko? Aż. Harry jest w One Direction. Pomyśl ile dziewczyn chciałoby z nim być. A teraz wyobraź sobie że jednak jesteś z nim , i te wszystkie dziewczyny zaczynają cię nienawidzić. Piszą do ciebie bzdury, że jesteś brzydka, popieprzona i życzą śmierci tobie i twojej rodzinie. Fajnie? Nie bardzo. I rozumiesz teraz dlaczego nie chcę żebyś z nim była? Wiem, Hazz jest przystojny. Ale spójrz na siebie. Jesteś piękna, gdzieś tam czeka na ciebie twój książę , a ty go nie poznasz, bo będziesz zbyt zajęta uganianiem się z Harrym, który w końcu zrozumie że się mu podobasz i będzie się starał o to żebyś o nim zapomniała, a ty odbierzesz to jako znak od niego i będziesz dalej żyła w świadomości że cię kocha.    Tak nie można Zey.. Chcę dla ciebie jak najlepiej, przecież wiesz. – usiadłam obok niej i przytuliłam ją delikatnie.

- dobra, na razie dam sobie spokój, ale co jeśli to on jest moim księciem? – spytała ze łzami w oczach.

- jeśli to on, to będziesz wiedziała. – uśmiechnęłam się do niej pięknie.

- porozmawiasz z nim ? – zapytała, a po jej policzku spłynęła łza. – porozmawiam. – odpowiedziałam. Nasza rozmowa na tym się skończyła, potem zadzwoniłyśmy do mamy Zey, i zapewniłyśmy ją, że wszystko u nas okej, a potem zeszłyśmy na dół i korzystając z tego że nie ma chłopaków a co najważniejsze , nie ma Amy, zamówiłyśmy pizzę i włączyłyśmy sobie film.

Rozdział 20

Dobrze robię? Nie mam pojęcia. Jestem kretynką, przecież miałam się nie odzywać, miałam uciec i o nich zapomnieć. Wpakowałam się. Ale może jest jeszcze szansa?

- o czym tak myślisz księżniczko?- uśmiechnął się Hazz.

- ah, strasznie się cieszę że jest okej. No i myślałam o tym , że może.. poszlibyśmy do wesołego miasteczka? – skłamałam. W sumie, to to wesołe miasteczko nie jest złe. Ale może uda mi się wykręcić.. zdążyłabym się spakować i dotrzeć na lotnisko..

W końcu chłopcy ustalili że do wesołego miasteczka pójdziemy jutro, bo chcą się mną nacieszyć, czyli mój plan nie wypali.. Kiedy doszliśmy do domu Zey, chłopcy od razu rzucili się do mojego pokoju i zaczęli mnie pakować.

- co robicie?- spytałam zdziwiona.

- przeprowadzasz się , do nas – odpowiedzieli równocześnie. – nie ma mowy!- powiedziałam niemal natychmiast. Harry spojrzał na mnie zasmucony.

- dlaczego? – spuścił wzrok. Bardzo chciałam do nich wrócić, ale .. Zayn. Tak naprawdę, to przez niego chciałam wyjechać. Zranił mnie. Jak jeszcze nikt nigdy, ale nie chcę o tym nikomu mówić..

- Danielle, wszystko będzie dobrze. Jak chcesz możesz spać w moim pokoju.. – uśmiechnął się Nialler. Oh, czuje się strasznie, zrobiłam Niallowi nadzieje, chociaż tak bardzo nie chciałam, żeby się we mnie „zakochał”. To takie trudne, czuję się jakbym zdradzała Zayna, chociaż tak naprawdę nie jesteśmy razem, a on nie odezwał się do mnie nawet słowem od kiedy powiedział w TV że jest z Perrie.

- nie, naprawdę, nie skorzystam. Może innym razem.. strasznie źle się czuję..  - wykręciłam się. Oczy Nialla , które przed chwilą były radosne, zmieniły się i teraz było w nich widać smutek i wielki zawód. Nienawidzę kiedy jest przeze mnie smutny, te jego cudowne niebieskie oczy ,które patrzą na mnie z taką pasją, są teraz zgaszone, smutne i to wszystko moja wina. Czuje się jak idiotka.

- dobra co tam, wezmę jakąś tabletkę , spakuję się i zaraz ruszamy – uśmiechnęłam się do niego słodko. Dobra, zaryzykuję, dla niego.. ale co zrobię z Zey?Przecież nie mogę jej zostawić samej..

- czyli ze spędzę cały dzień z One Direction? O mój boże! – wykrzyczała radośnie dziewczyna. Więc problem rozwiązał się sam, nawet lepiej.

Szybko pakuję moje rzeczy i wykonuję szybki telefon do mamy Zeydany informując ją że razem z jej córką przenocujemy w domu moich znajomych,po czym zabieram nasze walizki i pakuje je do samochodu Louisa. Do domu chłopaków docieramy w jakieś półtora godziny, głównie przez korki no i przez co chwilę zatrzymujące nas fanki. Przez całą drogę modlę się żeby jakimś , cudownym sposobem, Malik znikł z domu i wrócił dopiero za 2 tygodnie, kiedy akurat byłybyśmy w domu. Niestety,  już z daleka zauważam jego sylwetkę zmierzającą do drzwi wejściowych ich domu i wkurzona odwracam wzrok. Jakoś to zniosę, w końcu nie muszę się do niego odzywać, jakoś to będzie, najważniejsze żeby nie zostać z nim sam na sam.

Wysiadam powoli z samochodu, i od razu chowam się za Horanem, modląc się żeby Malik mnie nie zauważył. Wchodzimy powoli do domu a ja szybko wbiegam na górę, do mojego pokoju, rzucam walizkę na łóżko i zamykam się w łazience.

Rozdział 19

- wracam. – oznajmiłam Zeydanie. – wracasz? Do chłopaków?- ucieszyła się.

- do domu, do Polski. – powiedziałam i zaczęłam pakować rzeczy do torby. – dobrze. – odpowiedziała smutno. – wiem że się spieszysz, ale mama prosiła mnie żebym odebrała swój dowód na poczcie, a ja strasznie boje się iść tam sama, więc chciałam zapytać, czy nie poszłabyś tam ze mną. Oczywiście, jeśli odmówisz, zrozumiem.. – spojrzała mi w oczy. Nie miałam serca jej odmawiać, w końcu , była dla mnie ważna. Pomogłabym jej nawet gdybym nie mogła.

- jasne – przytuliłam ją mocno do siebie.

Przebrałam się w coś lekkiego, bo na dworze było chyba z 35 stopni i ruszyłam z Zeydana w kierunku poczty. Mała przez całą drogę się dziwnie uśmiechała.

- coś Cie tak śmieszy? Jestem brudna, czy coś? – zapytałam.

- nie , nie tylko .. mam ochotę na lody. Zatrzymamy się na chwilę przy lodziarni? Albo wiesz co? Ja po nie pójdę a ty tutaj poczekaj. – powiedziała szybko i pobiegła w kierunku wozu z lodami.  Dziwne, ale ok. Usiadłam na ławce i wypatrywałam Zey. Bardzo długo nie przychodziła, więc zaczęłam się poważnie o nią martwić. Wyciągnęłam komórkę i spróbowałam się do niej dodzwonić. Jednak bezskutecznie. Cholera, mała gdzie ty jesteś?!

Nagle dostrzegłam jej szczupłą sylwetkę. Nie szła sama,obok niej szli Harry , Niall , Lou i Liam. O mój boże. Co mam robić? Mam ochotę stąd uciec, ale wiem z doświadczenia że Lou i tak by mnie złapał.

- Danielle. – uśmiecha się Harry. Milczę. Nie chcę z nimi rozmawiać. Cokolwiek by powiedzieli, nie odezwę się do nich.

- idziemy Zey? – mówię nie zwracając uwagi na chłopców.

Mała spojrzała na mnie jak na wariatkę. Posłałam jej karcące spojrzenie. Mam wielką ochotę na nią nawrzeszczeć , ale w ostatnim momencie się powstrzymuję.

- Danielle – powtórzył Lou. – daj nam 10 minut. Jeśli po tych 10 minutach nadal nie będziesz chciała nas znać, zrozumiemy. – dodał Liam.

- fine* – powiedziałam obojętnym tonem.

- nie byłaś zabawką, kochamy Cię. Nasze fanki są .. zazdrosne. Nie chcieliśmy żeby były w stosunku do ciebie niemiłe. Dziewczyna Liama też ma przez to kłopoty. Tak samo Eleanor- moja dziewczyna. Chcieliśmy Ci powiedzieć ale później. Jesteś ważna, zrozum to. – wytłumaczył mi Lou.

Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć, ale uwierzyłam. Wiem że to prawda. Chłopcy uważnie mnie obserwowali. Zupełnie nad sobą nie panując rzuciłam się na nich i mocno wszystkich przytuliłam. Kiedy już chciałam ich od-tulić, Horan podszedł do mnie i jeszcze raz mocno mnie przytulił.

- kocham cię – wyszeptał mi do ucha. – musimy dużo nadrobić. – uśmiechnęłam się do niego słodko.

________________

*fine – dobrze.

Przepraszam że tak długo nic nie pisałam, ale to przez te święta. :D

Już wróciłam i postaram się pisać częściej. Kocham was <3

Przeczytałeś= Skomentuj.

Rozdział 18

- muszę iść – wyrwałam się z jego uścisku. – przecież dopiero co się spotkaliśmy.. – złapał mnie za rękę.

- muszę iść- powtórzyłam i ruszyłam przed siebie. Po kilku minutach dogoniła mnie Zeydana.

- nie wiedziałam że znasz ich aż tak. – zaśmiała się. – daj spokój mała, to nic takiego, zwykłe nieporozumienie. Nie mówmy o tym, proszę. – powiedziałam nie patrząc jej w oczy. Myślałam że już mi przeszło, ale najwyraźniej się pomyliłam.

Kiedy przyszłyśmy do domu od razu rzuciłam torby i poleciałam do łazienki. Zrobiłam sobie relaksacyjną kąpiel i wysuszona, odświeżona i pachnąca udałam się do mojego pokoju.

-   A co jeśli on sobie coś zrobi?! – zapytałam samą siebie. – To nie możliwe.Przecież on nic do ciebie nie czuje. To tylko udawanie, pewnie zrobiło mu się przykro, że się dowiedziałam tak szybko o tej całej szopce i chce mną jeszcze trochę po pomiatać? Po co on mnie całował? Czy tak robią ludzie którzy nic do siebie nie czują? – mówiłam wciąż na głos.

- on Cię kocha. – powiedziała cicho Zeydana. –  co ty tutaj robisz? Kocha mnie? Kto ? Ja przecież nic nie mówiłam .. – skłamałam.

- no jasne, tylko mi się to przyśniło. Ludzie którzy nic do siebie nie czują nie przytulają się i nie mówią sobie że za sobą tęsknili. Mam 15 lat ale wiem co nieco o miłości , no i mam oczy. Widzę jak na siebie patrzyliście. Nie musisz udawać. – uśmiechnęła się.

No to wpadłam. A co jeśli ona komuś powie? Przecież wtedy mogą mnie namierzyć i chcieć się spotkać! Nie mogę do tego dopuścić. Zaraz się spakuję i wracam do Polski. Tam na pewno mnie nie znajdą.

- i nie musisz się martwić , nie powiem nikomu o tym że znasz One Direction. Obiecuję. – powiedziała. To dobrze, ale może będzie lepiej jeśli wyjdę? Tęsknię za Polską.. bardzo za nią tęsknię. Londyn jest piękny ale nie tak jak Warszawa. Postanowiłam. Wracam do Polski.

beautiful-selena-gomez3

Rozdział 17

Powoli wchodzę do środka, za panią Soul i rozglądam się na boki. Jest raczej bogata, no chyba że każdy w Londynie ma w salonie 3 plazmy. Na fotelu siedzi jakaś dziewczyna. Przyglądam jej się uważniej, jest naprawdę ładna.

- Zey to twoja nowa nauczycielka,proszę traktuj ją z szacunkiem i nie rób jej głupich numerów. Liczę na ciebie. – powiedziała pani Soul mocnym brytyjskim akcentem.

- dasz sobie radę?- uśmiechnęła się niewinnie dziewczyna. – jak najbardziej – posłałam jej uroczy uśmiech.

Po 20 minutach byłyśmy już same. Zey a właściwie Zeydana  okazała się być bardzo miła. Od razu znalazłyśmy wspólny język. Opowiadała mi o sobie, o swoim życiu i poprzednich nauczycielkach , do tego  cały czas powtarzała mi że jestem jedną z najpiękniejszych i najmilszych osób na ziemi. To przypomniało mi SMSa od Niallera. Faktycznie, zrobili źle, ale ja nie jestem taka. Nie chcę żeby się o mnie martwili. Sprawdziłam listę połączeń. 30 nieodebranych od Nialla, 25 od Liama , 17 od Lou i 89 od Harrego. Przeprosiłam Zey i przeszłam z salonu do kuchni żeby móc swobodnie porozmawiać. Stałam w oknie i gapiłam się na drzewo przez dobrą godzinę, w końcu  postanowiłam  oddzwonić do Hazzy.  Odebrał niemal natychmiast.

- Dani?!Gdzie jesteś? O boże tak strasznie się martwiliśmy! Oszalałaś?! Przecież masz złamaną nogę! Mogłaś sobie zrobić krzywdę! Danielle! Powiedz mi gdzie jesteś a ja zaraz do ciebie przyjadę. Dani! Powiedz coś! – darł się do słuchawki.

- cześć Harry. – powiedziałam cicho.

- wróć. – powiedział a jego głos się załamał. – daj spokój Harry, nie musisz mnie okłamywać. Wiem że jesteście One Direction, wiem że byłam zabawką, dlatego postanowiłam wyjechać. Nie wrócę i wiem że to nie ma dla was  większego znaczenia i naprawdę nie musisz udawać że wam na mnie zależy.. proszę Cię tylko o to żebyś przeprosił ode mnie ciocię i podziękował jej w moim imieniu za to że mogłam u niej mieszkać. Jeśli chodzi o was to obiecuję że nie powiem nikomu o tym co zaszło. Miło było choć przez chwilę czuć się wyjątkowo. Pa Harry. – rozłączyłam się. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Nawet nie zauważam stojącej przede mną Zey która trzyma mnie za dłoń i  próbuje  pocieszyć. Przygryzam wargę i próbuję powstrzymać łzy. W końcu po długich staraniach udaje mi się to. Ocieram łzy i uśmiecham się do Zey.

- Danielle? Wszystko dobrze? – spytała mnie zaniepokojona.

- bardzo dobrze. Mam ochotę skakać ze szczęścia – skłamałam. – to co? Oglądamy jakiś film?  Titanic albo .. Love Actually?- wymawiając tytuł ulubionego filmu Hazzy mój głos zadrżał ,jednak w porę zdążyłam się opanować i nie wybuchnąć płaczem.

- jasne – ucieszyła się Zey. Postanowiłam nie myśleć o chłopakach. Było minęło i już nie wróci. Byłam zabawką. To wszystko.

- mogę Cię o coś zapytać? – spytała mnie Zeydana kiedy leżałyśmy na sofie objadając się popcornem i oglądając Titanic. – pewnie – odpowiedziałam z ustami pełnymi popcornu.

- skąd znasz One Direction? – spojrzała mi w oczy. To znów powróciło.  - nie wolno mi o tym mówić. Obiecałam to im. – powiedziałam szybko i wepchałam sobie do buzi więcej popcornu. Na szczęście o nic więcej nie pytała.

 

 

Minął rok. Pogodziłam się z tym. Zmieniłam numer i zaczęłam wszystko od nowa.

 

- mogę Ci zrobić zdjęcie? – spytała podekscytowana Zeydana. – pewnie , ale po co Ci tyle moich zdjęć? – zaśmiałam się. – jak dorosnę, będzie taka jak ty. – uśmiechnęła się do mnie.

@Zeydana69:  Oh you are so beautiful @DaniPayne! :)

Postanowiłyśmy wrócić do domu. Szłyśmy ulicami Londynu obładowane torbami i śmiałyśmy się z siebie nawzajem. Nagle stanęłam jak wryta. Z daleka dojrzałam znajomą mi postać.

- zasłoń mnie proszę! – schowałam się za Zey. – o co chodzi? – zdziwiła się.

- Niall. Z One Direction idzie w naszym kierunku – odpowiedziała sama sobie. Szybko założyłam na nos okulary i spuściłam głowę.

Na szczęście Niall nie zwrócił na nas większej uwagi, aż do czasu.

- przepraszam, ale jestem twoją wielką fanką. Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? – zawołała za nim Zey. Oh uduszę Cię! Uduszę! Wszystkie wspomnienia wróciły. Jak dobrze że kupiłam sobie te okulary.

- Danielle? Zrobisz nam zdjęcie?- spytała entuzjastycznie mała. – tak pewnie – powiedziałam próbując trochę zmienić mój głos.

- Danielle – powiedział cicho Niall. – cześć Niall. – zdjęłam okulary z oczu i posłałam mu wymuszony uśmiech. Cieszę się że go widzę, ale mam też ochotę stąd uciec. Proszę, proszę proszę! Zabierzcie mnie stąd!

- jak się masz? – spytał już nieco głośniej. – lepiej niż kiedykolwiek – opowiedziałam starając się żeby mój głos zabrzmiał jak najbardziej wiarygodnie.

- ciesze się. – uśmiechnął się. Chyba uwierzył. – mogę cię przytulić? – spytał mnie po chwili. – ja nie .. ja ..  - zaczęłam się plątać. Niall nie zwracając na nic uwagi podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.

- strasznie za tobą tęskniłem.  - wyszeptał mi do ucha.  - ja za tobą też.- te słowa same wyszły z moich ust. Nie planowałam tego powiedzieć, chciałam tylko żeby został.. bardzo chciałam.

Rozdział 16

Wysiadam z autobusu 14 przystanków dalej. Gdzie jestem? Nie mam pojęcia. Rozglądam się wokół i nagle spostrzegam że stoję pod Big Benem. A więc Londyn. Co ja zrobię sama w Londynie ze złamaną nogą? Siadam na ławce i wybucham niekontrolowanym płaczem. Nie zwracam na uwagi na przechodniów którzy gapią się na mnie jak na idiotkę. Wszystko się zawaliło. Mogłam się tego spodziewać. Od początku mnie oszukiwali.. a ja głupia myślałam że jestem wyjątkowa, że coś w końcu dla kogoś znaczę…

Coś za wibrowało w mojej kieszeni. Wyciągnęłam telefon i odtworzyłam SMS od Nialla

OD: Horan.
16-03-13 || 18:33 (GMT 0 , London, UK)

Danielle, daj mi szansę..

Wiem że nie jestem zbyt ładny, ani inteligentny, ale mam wielkie serce i kocham Cię, kocham. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.Uwierz mi, chciałem Ci powiedzieć ale nie mogłem, obiecałem to chłopakom.. Kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłem, a właściwie złapałem, oszalałem. Patrzyliśmy sobie w oczy, a ja pomyślałem że w końcu znalazłem kogoś idealnego dla mnie. Twoje cudowne oczy i dołeczki w policzkach kiedy się uśmiechasz. Proszę, powiedz mi gdzie jesteś.. chcę Cię przeprosić, tak normalnie, a nie przez SMS. Chcę znowu spojrzeć w twoje cudowne oczy. Kocham Cię..

Tak bardzo chciałabym być przy nim.. być w jego ramionach, patrzeć w jego oczy.. ALE NIE MOGĘ. NIE POTRAFIĘ. Rozglądam się wokół i z daleka dostrzegam dużą białą kartkę.

 

ZATRUDNIĘ NAUCZYCIELKĘ JĘZYKA POLSKIEGO OD ZARAZ.                TEL. 07871796120

Bez wahania wybieram numer i po chwili słyszę już głos miłej pani która tłumaczy mi na czym będzie polegać moja praca.  Z radością odkładam słuchawkę i podnoszę się z ławki. Podążam chodnikiem na adres który przesłała mi pani Soul i już po kilkunastu minutach znajduję się pod jej domem.

 

 

 


Rozdział 15

- proszę Cię. – spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczami. Mimo tego jak mnie oszukali nadal go kocham. Nadal mi na nim zależy. Bardzo.

- wyjdź. – powtórzyłam łamiącym głosem.

- wyjdę, ale jeśli  obiecasz mi że jeszcze się nad tym zastanowisz. – ujął moje dłonie w swoje.

- postanowiłam. Wyjeżdżam. – mój głos całkiem się załamał a po policzkach spłynęła łza.

- kocham cię. Daj mi szansę. – pocałował mnie czule. Tak bardzo chciałam go przytulić, powiedzieć mu że go kocham, ale nie mogłam. Nie potrafiłam.  To takie trudne. Stoję przed nim i nie mogę się ruszyć. Nie mogę nic powiedzieć. Nie mogę trzeźwo myśleć. Mam ochotę zniknąć.

- nie potrafię. – odpowiedziałam i nie myśląc nad tym co robię wtuliłam się w niego. Jego dotyk całkiem mnie uspokaja. Teraz myślę już tylko o nim. Powoli zamykam oczy i odlatuję.

Budzę się nadal w jego ramionach, ale nie w tym samym miejscu, musiał mnie przenieść na łóżko. Zaraz, zaraz.. co ja robię? Przecież jestem z Zaynem i .. od razu przypomina mi się wczorajsze popołudnie. Malik który mówi że jest z Perrie, One Direction i Niall.  Momentalnie się podnoszę. Podchodzę powoli do okna i opieram się czołem o szybę. Co ja wyprawiam? Co tutaj się w ogóle dzieje?

Podchodzę do szafy i wyjmuję z niej ogromną torbę. Upewniam się , że Niall śpi i zaczynam wrzucać do torby wszystkie moje rzeczy.  Ubieram się szybko i wychodzę z domu. W takich momentach żałuję że nie mam prawa jazdy. Z torbą i kulami idę powoli w kierunku przystanku autobusowego. Byłoby łatwiej gdyby ktoś mi pomógł, ale ja nie chcę pomocy. W końcu pod przystanek podjeżdża upragniony autobus. Kierowca mimo mojego zapewniana że sobie poradzę, pomaga mi wejść i po chwili ruszamy.